Reklama

Reklama

Wzruszona Iza Małysz

- W sobotę, gdy Adam stał na podium i grali hymn, popłynęły mi łzy - powiedziała Iza Małysz, żona naszego najlepszego skoczka po konkursach w Zakopanem, w których zawodnik z Wisły dwukrotnie stanął na najwyższym stopniu podium.

- Wiedziałam i czułam, że forma męża rośnie. On bardzo się zmobilizował po niezbyt dobrym początku sezonu. Dawno nie widziałam, żeby trenował z takim zacięciem i chęcią zwyciężania. Dobre miejsce w Zakopanem to był jeden z głównych celów na ten sezon. Adam go zrealizował - wyjaśniła Iza Małysz. - Sądzę, że to także zasługa Heinza Kuttina. Według mnie, mężowi dobrze zrobiła zmiana trenera. Wszystko jest teraz nowe - mobilizacja, treningi itd.

Reklama

Według Izy Małysz, zwycięstwa na Wielkiej Krokwi miały dla jej męża ogromne znaczenie. - W sobotę Adam cieszył się jak dziecko. Presja była naprawdę duża. Po konkursie poczuł ogromną ulgę. Mam nadzieję, że moja obecność i naszej córeczki Karolinki choć trochę mu pomogła - powiedziała "Życiu Warszawy". - Karolina (ma siedem lat - przyp. red. "ŻW") bardzo dzielnie zniosła sobotni mróz. W niedzielę nie chcieliśmy już jednak ryzykować. Zawody obejrzała z moimi rodzicami przed telewizorem.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje