Reklama

Reklama

Wypadek wykluczył Maję Włoszczowską!

Maja Włoszczowska uległa w czwartek wypadkowi na treningu i nie wystartuje w sobotnim wyścigu elity podczas rozgrywanych w Canberze mistrzostw świata w kolarstwie górskim. Polka była jedną z faworytek zawodów - do Australii udała się jako srebrna medalistka olimpijska z Pekinu i zapowiadała walkę o złoty krążek.

Na jednym z najniebezpieczniejszych odcinków trasy Polka przewróciła się i uderzyła twarzą o kamień. Początkowo podejrzewano złamanie szczęki i zawodniczka została błyskawicznie przewieziona karetką do szpitala. Na miejscu okazało się, że obrażenia nie są aż tak poważne, ale Włoszczowska zostanie w klinice na obserwacji. Do zdarzenia doszło na ostatnim oficjalnym treningu przed decydującym startem.

Reklama

Jak podkreślił rzecznik Polskiego Związku Kolarskiego zawodniczka została świetne potraktowana przez obsługę medyczną. W szpitalu przydzielono jej odrębny pokój. Nieograniczony dostęp do Włoszczowskiej mają też trener Andrzej Piątek oraz lekarz reprezentacji Polski.

Lekarze zapewniają, że opuchlizna z twarzy powinna zejść w ciągu tygodnia. Mimo dobrej kondycji nie zdoła jednak wystartować w sobotę. Dla Włoszczowskiej mistrzostwa w Canberze są bardzo pechowe. Już na pierwszym treningu - w poniedziałek, upadła i boleśnie się potłukła. Zdołała jednak wystartować w wyścigu sztafetowym, w którym Polska zajęła 11. miejsce.

Maja Włoszczowska ma bardzo spuchniętą twarz. Trudno ją teraz rozpoznać, ale kości i zęby są całe. Ogólnie nie jest aż tak źle - poinformował PAP trener srebrnej medalistki olimpijskiej w kolarstwie górskim Andrzej Piątek, który towarzyszy jej w szpitalu w Canberze.

Czytaj też:

Maja Włoszczowska w szpitalu

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje