Reklama

Reklama

WTA Championships: Stambuł smakuje słodko, słono i ostro

Kończący sezon turniej masters - WTA Championships (z pulą nagród 4,9 mln dol.), z udziałem ośmiu najlepszych tenisistek świata, po raz pierwszy rozgrywany jest w Stambule. Metropolia łącząca Europę i Azję smakuje na co dzień słodko, słono i ostro.

Na ulicach blisko 13-milionowego miasta, jednego z największych na świecie, niemal na każdym kroku można spotkać sklepy z najróżniejszymi ciastkami, ciasteczkami, cukierkami oraz kandyzowanymi owocami. Na ulicach za to łatwo też trafić na sprzedawców różnokolorowych cukrowych mas, które się nabiera specjalnymi patykami.

Gdy znajdują się jeszcze w lekko podgrzewanym naczyniu mają płynną konsystencję, jednak niższa temperatura powoduje, że szybko twardnieją i robi się z nich lizaki o nieregularnych kształtach.

Próbując je nie trudno nie przypomnieć sobie jednego z bohaterów komedii "Poszukiwany, poszukiwana", który twierdził, że sprawdza "zawartość cukru w cukrze".

Reklama

Niewiele mniej słodkie jest lokum, czyli różnosmakowa - choć najczęściej różana - gęsta galareta z zatopionymi różnymi rodzajami orzechów, migdałami, suszonymi figami czy rodzynkami. Efektownie wyglądają na wystawach, bowiem przypominają kolorową górę, z której odkrawa się plastry do zważenia.

Są też małe kostki zwane baklava, czyli warstwy ciasta francuskiego przełożonego np. farszem pistacjowym, orzechowym, czekoladowym, sezamowym czy toffi, oblane kajmakowym sosem. Efektownie wyglądają też rolady Kadafi, czyli orzechy lub migdały otoczone pieczonymi sezamowymi nitkami.

Jeśli ktoś chciałby złamać słodki smak w ustach na przykład łykiem gorzkiej herbaty, nie ma co liczyć na odmianę. Turcy tradycyjnie piją, nawet kilkanaście razy dziennie, małe filiżanki mocnej czarnej herbaty. W momencie serwowania jest ona już słodka, a na spodku pod filiżanką znajdziemy jeszcze przynajmniej dwie kostki cukru, gdyby nam było mało.

Właściwie jedyną odmianą może być gorzka kawa, o lekko zbożowym posmaku i ostrzejszą nutą kardamonu i innych przypraw korzennych. Ten napój stanowi wyłom w nadmiarze słodyczy chyba tylko dlatego, że miejscowi najczęściej piją czarną kawę, bez żadnych dodatków osłabiających moc działania kofeiny.

W hotelu Sheraton Marina, w którym mieszkają uczestniczki imprezy, trudno było nie zauważyć w lobby barze długiej gabloty z wystawionymi chałwami, ciastami, ciasteczkami i najdziwaczniejszymi deserami. Niektóre z nich można śmiało nazwać arcydziełami sztuki cukierniczej.

"Podczas pobytu tutaj nie udało mi się nie skusić na coś słodkiego, nawet kilkakrotnie. Po prostu się nie da" - przyznaje Agnieszka Radwańska, która po raz pierwszy jako pełnoprawna uczestniczka wystąpiła w mistrzostwach WTA Tour.

"Na szczęście nigdy ni narzekałam na spalanie kalorii, więc bez ich liczenia mogę zjeść także wielki kebab w bułce" - dodała krakowianka, trzecia w Grupie Czerwonej na koniec rywalizacji.

Kebab, a właściwie kepap, to krajanka mięsa z baraniny lub drobiu, pieczonego na wielkich pionowych rożnach. Podawana jest z frytkami i pieczonymi pomidorami na talerzu, albo surówką i frytkami bułce czy picie. Jest to jednak danie popularne wśród turystów.

Mieszkańcy Stambułu raczej gustują w potrawach z mielonego mięsa zmieszanego z pastą z bakłażana, ryżem, ewentualnie kaszą. Rarytasem są pierożki z jagnięciną. Wszystko jednak zawsze, niejako z urzędu, jest ostro przyprawione i nieco przesolone. Dlatego do obiadu warto zamówić pitny jogurt albo gęsty ze świeżą miętą i pietruszką, ewentualnie również czosnkiem. Podobno mają zbawienne działanie w razie niestrawności.

Na śniadanie, niemal obowiązkowo, je się sery z mleka bawolego lub owczego. Jednak nie należy ich polewać miodem czy przesłodzonymi konfiturami lub dżemami, ponieważ są wyjątkowo słone. Lepiej smakują z pomidorami, które Turcy zawsze podają bez skórki, albo z oliwkami posypanymi dość ostrą mieszanką przypraw.

Ryby i owoce morza w stambulskich lokalach goszczą rzadziej, więc ich amatorzy powinni udać się raczej nad Bosfor, albo przedmieścia, najlepiej wzdłuż linii brzegowej Morza Marmara.

Ze Stambułu Tomasz Dobiecki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama