Reklama

Reklama

Wszczepiają wirusa pływakom!

Igrzyska olimpijskie w Pekinie zakończyły się dla polskiego pływania klęską. Czy rywale stosowali niewykrywalny doping genetyczny?

"Nie znam tej metody i nigdy mnie to nie interesowało. My nie sięgnęliśmy po doping genetyczny i jestem z tego powodu szczęśliwy. Nie wiem, czy warto ryzykować zdrowie i życie nawet dla złotego medalu" - powiedział na łamach "Super Expressu" trener pływackiej reprezentacji Polski Paweł Słomiński.

"Jeżeli jest stosowane - jak słyszę - wszczepianie wirusów w celu kontrolowanego wytwarzania białka przez komórki, jeżeli stosuje się niewykrywalne syntetyczne EPO, to praktycznie nie mielibyśmy szans ze światem. Ale w kategoriach czystego sportu wierzę, że oczywiście możemy rywalizować z najlepszymi, bo pokazaliśmy to już wiele razy" - dodał 41-letni szkoleniowiec.

Reklama

"Sport wymaga ambicji i wyzwań. I składa się nie tylko z sukcesów, ale i porażek. Mnie te drugie tylko bardziej mobilizują. Chcę, żeby nasi pływacy znowu skutecznie ścigali się ze światem i wszystko w tym celu zrobię. Ale pierwszy krok do sukcesu to odbudowa relacji pomiędzy trenerami i zawodnikami. Wspólne cele, autorytet i wiara w środki treningowe. I bezwzględnie konieczne są kryte pływalnie 50-metrowe z pełnym zapleczem" - podkreślił Słomiński.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama