Reklama

Reklama

Wraca po uderzeniu kamieniem

Paweł Golański, który we wtorek trafił do jednego ze szpitali w stolicy Rumunii po tym, jak został trafiony kamieniem głowę, noc spędził w domu. W środę wieczorem ma zamiar stawić się na treningu Steauy Bukareszt, której barwy reprezentuje.

We wtorek w południe autobus wiozący piłkarzy Steauy na mecz ligowy z Glorią Buzau został obrzucony kamieniami, a jeden z nich trafił w głowę 12-krotnego reprezentanta Polski.

Golańskiego zabrała karetka do szpitala. Założono mu na głowie sześć szwów i przeprowadzono tomografię komputerową głowy, która nie wykazała żadnych innych obrażeń.

Jak poinformowała PAP żona zawodnika Detelina Golańska, piłkarz noc spędził w domu, a w środę wieczorem chce stawić się na zajęcia Steauy.

"Paweł chce się przekonać, czy może trenować. Jeśli poczuje jakiś ból, to natychmiast przestanie ćwiczyć. Z lekarzami ze szpitala jest umówiony na piątek. Prawdopodobnie ponownie przeprowadzą tomografię komputerową, by sprawdzić, czy po uderzeniu kamienia nie powstał np. jakiś krwiak" - powiedziała Detelina Golańska.

Reklama

Paweł Golański, były zawodnik m.in. ŁKS Łódź, Legii Warszawa i Korony Kielce, do Steauy trafił latem 2007 roku.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL