Reklama

Reklama

World Tour siatkarzy plażowych: Ciężka praca Polaków procentuje

Siatkarze plażowi Grzegorz Fijałek (Andrychów) i Mariusz Prudel (Rybnik) awansowali na piąte miejsce w światowym rankingu. Jak podkreślają, procentuje ciężka praca w okresie jesienno-zimowym. Od czwartku zagrają w World Tour Grand Slam w Moskwie.

"Początek sezonu był taki sobie. W kwietniu i maju nasza forma nie była jeszcze ustabilizowana. Dopiero od czerwca, od turnieju w Pekinie krążymy wokół podium, a raz, w Stavanger, wylądowaliśmy na drugim stopniu" - powiedział Fijałek.

Zaznaczył przy tym, że na dobrą formę, która pozwala im walczyć z światową elitą jak równy z równym, składa się wiele czynników. Jednym z najważniejszych jest solidny fundament fizyczny.

"Podstawą są mocne nogi. W odróżnieniu od siatkówki halowej, my prawie cały czas skaczemy na piasku. Przy krótko trwającym meczu - około pół godziny, a jak przyjdzie grać trzy sety, to prawie godzinę. Bywa, i to dość często, że jednego dnia mamy dwa pojedynki w odstępie paru godzin. Jak takiego obciążenia mięśnie nóg nie wytrzymają, wszystko się wali" - powiedział 24-letni zawodnik z Andrychowa.

Reklama

Przypomniał, że przygotowania do sezonu rozpoczęli w listopadzie. Jesienią i zimą często gościli w siłowni. Siatkówki było niewiele - dwa, trzy razy w tygodniu. Bardzo cenią sobie sparingi z czołowymi na świecie parami.

"Na początku ubiegłego roku to my szukaliśmy, my zabiegaliśmy, by ktoś z topu listy FIVB zechciał z nami grywać. Ale po tym, jak 25 lipca w zawodach World Tour w Marsylii zajęliśmy trzecie miejsce, a w całym cyklu - dziewiąte, do nas kierowały zaproszenia najlepsze na świecie pary" - dodał pochodzący z Rybnika 25-letni Prudel.

Ważną częścią składową sukcesów - jak zaznaczyli siatkarze - jest strona szkoleniowa. "Od listopada mamy świetnego trenera-konsultanta Słowaka Martina Olejnaka, który dał nam m.in. dobrą szkołę taktyki" - podkreślił Fijałek.

Jednak, jak przyznał, najważniejsze jest zdrowie. "A z nim bywa różnie, zwłaszcza po rozegraniu 30 meczów bez dłuższej przerwy. Na ostatnich zawodach w Szwajcarii +zastrajkował+ czworogłowy w prawej nodze, no i trochę boli. Mam nadzieję, że to taki protest ostrzegawczy. Mariusz też ma jakieś mikrourazy. Chcemy grać w Moskwie, ale nie za wszelką cenę. Co najwyżej zrobimy sobie przerwę po tej imprezie i nie pojedziemy do Kanady, aby odetchnąć przed turniejem Mazury Orlen Grand Slam w Starych Jabłonkach (26-31 lipca)" - powiedział Fijałek.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama