Reklama

Reklama

Wołowski: Od drwin do powołania - czyli jak Smuda do Smolarka dorastał

Żarty, docinki, ironia, a teraz desperackie powołanie do kadry na mecz z Ukrainą, bo od 398 minut reprezentacja Polski nie zdobyła gola. Kuriozalny dialog medialny z Ebim Smolarkiem Franciszek Smuda prowadził od dnia kiedy został selekcjonerem.

Wszystkim kibicom, którzy zadają sobie pytanie: "jakim psychologiem jest selekcjoner reprezentacji?" odpowiem, że fenomenalnym. Nikt tak jak on nie potrafi zmotywować zawodnika. W październiku 2009 roku, tuż po tym, gdy został selekcjonerem, zapytano go o Ebiego Smolarka. "Ja nawet nie wiem, gdzie on jest. Jeśli jest piłkarzem takiej klasy, jak twierdzi, to dlaczego nikt go nie chce?" - odpowiedział.

Kilkadziesiąt godzin później, na uroczystej konferencji prasowej, PZPN przedstawił Smudę, jako trenera, który nie tylko z woli Związku, ale przede wszystkim całego Narodu podjął się trudnej misji stworzenia drużyny-gospodarza Euro 2012. Po fatalnych eliminacjach mundialu w RPA nowy selekcjoner chciał odciąć się od przeszłości, tymczasem dziennikarze znów zapytali go o Smolarka (symbol drużyny Leo Beenhakkera). Smuda zażartował: "Jeśli mam brać pod uwagę takich zawodników, to może wezmę do kadry Dariusza Szpakowskiego, on też nie ma klubu".

Reklama

"Ebi Smolarek znalazł w końcu drużynę" - poinformowali dziennikarze Smudę w połowie grudnia 2009 roku. "A jaką"? - dopytywał się selekcjoner. "Grecką Kavalę" - usłyszał. "Kawala to ja mogę panu opowiedzieć" - zaśmiał się w odpowiedzi.

W lutym 2010 roku Ebi zdobył dwa gole dla AO Kavala w meczu z wielkim Panathinaikosem Ateny i powiedział: "Rozumiem trenera Smudę. Mecz z Panathinaikosem traktuję, jako pierwszy krok do powrotu do kadry. Selekcjoner do tej pory nie stawiał na mnie, bo przez długi czas nie miałem klubu. Ale teraz mam, zaczynam strzelać i z wielką chęcią wrócę do reprezentacji". O Kavali opowiadał, że to takie greckie Monaco. "Miasto nie jest duże, ale przynajmniej nie ma takiego zgiełku, jak w Atenach. W tej chwili jesteśmy na ustach wszystkich kibiców w Grecji. Po powrocie z Aten, fani czekali na lotnisku i skandowali moje nazwisko. To sprawia, że znów czuję się dobrze" - mówił piłkarz.

W Kavali furory jednak nie zrobił. W lidze greckiej zdobył jeszcze zaledwie jednego gola. Latem zdecydował się na transfer do Polonii Warszawa, która dała mu najwyższy kontrakt w lidze polskiej. Zadebiutował z Górnikiem Zabrze (zagrał kwadrans). 9 sierpnia po ogłoszeniu składu na sparing z Kamerunem, na który Smuda powołał z Polonii Daniela Gołębiewskiego, tłumaczył dziennikarzom: "Tak pytacie o tego Smolarka, o jego szanse na zostanie gwiazdą ligi, a ja mogę powiedzieć tylko tyle, że w Polonii są przecież jeszcze Sobiech i Gołębiewski. Żeby się nagle nie okazało, że Ebiemu będzie ciężko wywalczyć miejsce w klubie".

11 sierpnia Polska przegrała w Szczecinie z Kamerunem 0-3, śrubując zawstydzający wynik - 398 minut bez zdobycia gola. Dwa dni później Ebi zagrał 20 minut w derbach stolicy strzelając Legii piękną bramkę głową. Powiedział jednak, że na telefon od Smudy już nie czeka z utęsknieniem. "Ja robię co mogę, pokazuję się na boisku, a to on decyduje. Teraz patrzę na reprezentację jako kibic. I dla mnie liczą się fakty. A one są takie, że w czterech meczach nie zdobyła ona żadnej bramki".

Smuda wybrał się na kolejny mecz Polonii. Z Zagłębiem Lubin Smolarek wszedł w drugiej połowie zdobywając zwycięską bramkę. "Z Ebim Smolarkiem porozmawiam najprawdopodobniej na zgrupowaniu. W tej chwili jest bliżej kadry niż dalej" - podsumował.

Trener Polonii Hiszpan Jose Mari Bakero uważa, że Ebi nie jest jeszcze gotowy do gry w podstawowym składzie. Ocenia, że zaległości w przygotowaniu fizycznym nadrobi dopiero za miesiąc, ale Smuda nie czekał. Dziś Ebi dostał powołanie na sparing z Ukrainą (4 września) przekonując do siebie selekcjonera po rozegraniu zaledwie 80 minut w lidze polskiej! Wróci do kadry rok po jej opuszczeniu.

9 stycznia 2011 roku Ebi skończy 30 lat. Smuda marzył, że na Euro 2012 odmłodzi drużynę, pośle do gry nową kadrę wolną od starych, typowo polskich kompleksów. Wystarczyło 10 miesięcy pracy, by ostatecznie zorientował się w potencjale naszej piłki i przestał stroić żarty z graczy w typie Smolarka? O dokonaniach Ebiego świadczą najprostsze statystyki: 19 goli w 43 meczach reprezentacji - z obecnych piłkarzy nikt nie był w niej tak skuteczny, jak on.

Dyskutuj z Darkiem Wołowski na jego blogu!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje