Reklama

Reklama

Wódka nie pomaga Małyszowi

Adam Małysz z pozoru ma wszystko, czego potrzeba do dobrych skoków: moc, głód sukcesu i determinację. Ma też psychologa, który ma dbać o jego prawidłowe nastawienie. Jest nim Kamil Wódka, który pracuje ze skoczkiem od maja 2008 r. Jednak jak do tej pory efektów tej pracy nie widać. Złośliwi mówią wprost: Wódka nie jest dla Adama!

Na co dzień reprezentanci Polski chodzą z uśmiechami na twarzy, ale gdy nadchodzą zawody, nie potrafią opanować niszczącego stresu - czytamy w "Przeglądzie Sportowym".

Kamil Stoch, który z Wódką ma najdłużej do czynienia, jest kłębkiem nerwów. Idąc chodnikiem unika wzroku innych ludzi, a po nieudanym skoku z trudem powstrzymuje się od płaczu. Psycholog kadry skoczków, nazywany przez nich "Misiem Yogi", w tym czasie snuje się w milczeniu po skoczni i samotnie obserwuje skoki.

Reklama

Sam Małysz powtarza, że dobrze mu się współpracuje z panem Kamilem. Podkreśla jednak, że w wielu sytuacjach musi lepiej radzić sobie samemu, zamiast polegać na pracy psychologa.

Ale Toni Innauer, mistrz olimpijski z 1980 roku nie ma wątpliwości, że zawodników nie można zostawiać na pastwę losu.

"Nie ma chyba innego sportu, w którym najmniejsze wahania wiary w swoje umiejętności mają tak duży wpływ na wyniki" - podkreśla.

Dowiedz się więcej na temat: kamil | Adam Małysz | wódka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje