Reklama

Reklama

WNBA: Shock i Laimbeer w koronie!

Historia zatoczyła koło. Podobnie jak w 1989 roku, Bill Laimbeer przeszkodził Michaelowi Cooperowi w zdobyciu trzeciego tytułu z rzędu. Wówczas chodziło o rywalizację Pistons i Lakers, teraz o walkę prowadzonych przez obu panów zespołów żeńskich - Shock i Sparks.

Drużyna z Detroit pokonała w meczu numer 3 obrończynie trofeum z Los Angeles 83:78 i wygrała rywalizację finałową 2-1. Shock wywalczyły pierwszy tytuł w historii klubu, a jeszcze w ubiegłym sezonie były najgorszym zespołem w lidze.

Podopieczne Billa Laimbeera są dopiero trzecią drużyną w siedmioletniej historii ligi, która sięgnęła po mistrzostwo. Houston Comets wygrały pierwsze cztery rozgrywki z rzędu, a Sparks zakończyły zwycięstwem następne dwa sezony.

Spotkanie numer 3 wielkiego finału oglądało 22 tysiące i 76 widzów - komplet w The Palace of Auburn Hills i rekord WNBA. W finałach sezonu 2000 19 tysięcy i 563 fanów oglądało mecz w Houston pomiędzy Comets i Liberty.

Reklama

Bohaterką meczu finałowego była Ruth Riley. Środkowa Shock zdobyła 27 punktów (rekord kariery) i została wybrana najbardziej wartościową zawodniczką finałów (MVP).

Podobnie jak w meczu numer 2, Sparks przegrywały wysoko w I połowie (14 punktami) i na początku II odsłony (11 punktami). Jednak ekipa z Los Angeles nie poddała się i na 4 minuty i 18 sekund przed końcem po czterech "oczkach" z rzędu Mwadi Mabiki (29 pkt) Sparks objęły prowadzenie 72:70. Po chwili punkt z wolnych dodała Lisa Leslie (13 pkt).

Po chwili przestoju obudził się zespół gospodarzy - trafiła Riley, a na 53 sekundy przed końcem za trzy celnie rzuciła Deanna Nolan (17 pkt). Sparks próbowały przerywać akcje faulami, ale Shock były bezlitosne w wykonywaniu rzutów wolnych (8/8 w ostatniej minucie).

- Na mogło być lepszego meczu, niż ten który widzieliście - ocenił decydujący pojedynek coach Sparks Michael Cooper. - Detroit Shock rzeczywiście zasłużyły na tytuł.

- Jedyna rzecz, która mi się nie podoba to fakt, że koszykarki Shock sprawiły, iż ich szkoleniowiec wydaje się jakimś jasnowidzem - dodał Cooper, odnosząc się w ten sposób do wypowiedzi Laimbeera, który przed finałowymi potyczkami głośno zapowiadał zdobycie mistrzowskiej korony. Obaj trenerzy nie darzą się zbytnią sympatią, czego nie ukrywali.

- To jest dopiero początek - stwierdził natomiast opiekun triumfatorek. - Jest jednak o wiele ciężej dotrzeć do finału, niż to powtórzyć. Jeżeli już tam byłeś, to rozumiesz czego potrzeba, by się tam znaleźć. Oczekujemy, że będziemy w tym miejscu przez wiele następnych lat.

Spotkanie w hali na obrzeżach Detroit oglądał sam Karl Malone - ojciec zawodniczki Shock Cheryl Ford. Poza nim na trybunach byli także: Derek Fisher z Lakers, gracz Detroit Lions Charles Rogers, były słynny zawodowy bokser Thomas "Hit Man" Hearns oraz Joe Dumars i Vinnie Johnson, byli koledzy Billa Laimbeer z okresu gry w słynnych "Bad Boys".

Detroit Shock - Los Angeles Sparks 83:78

Stan rywalizacji: 2-1 dla Shock. Tytuł mistrzowski dla Shock.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje