Reklama

Reklama

Włosi po raz czwarty mistrzami świata

Włochy po raz czwarty w historii zostały piłkarskim mistrzem świata. W niedzielnym finale piłkarze Italii wygrali z Francją 5:3 w rzutach karnych.

Mecz rozegrany na Stadionie Olimpijskim w Berlinie w normalnym czasie gry zakończył się remisem 1:1. Wyniku spotkania nie zmieniła także 30 minutowa dogrywka. Poprzednie triumfy reprezentacji Włoch na mistrzostwach świata to lata 1934, 1938 oraz 1982.

Reklama

Dla zawodników z Italii był to drugi finał mistrzostw świata rozstrzygnięty serią rzutów karnych. W 1994 roku po rzutach karnych przegrali z Brazylią.

Włosi w niedzielę zrewanżowali się Francji za ostatnie porażki w dużych imprezach - w finale mistrzostw Europy 2000 i ćwierćfinale MŚ 1998.

Piłkarze Italii, a konkretnie Marco Materazzi, zakończyli też karierę Zinedine'a Zidane'a. Pomocnik Francuzów, który zapowiedział, że po niedzielnym meczu powiesi buty na kołku, nie dotrwał do końca finałowego spotkania. W 111. minucie ujrzał czerwoną kartkę za uderzenie z "byka" obrońcy Interu Mediolan. Na pewno nie takie pożegnanie z piłką nożną wymarzył sobie "Zizou".

Wcześniej 34-letni pomocnik przeszedł do historii MŚ, gdy został czwartym zawodnikiem, który zdobył bramki w dwóch finałowych meczach piłkarskich mistrzostw świata. W 1998 roku strzelił dwie ("trójkolorowi" pokonali Brazylię 3:0), a w niedzielę po celnie wykonanym rzucie karnym dołożył jedno trafienie. Takim wyczynem mogą poszczycić się tylko Pele (1958 i 70), Vava (1958 i 62) oraz Paul Breitner (1974 i 82).

Francuzi w przekroju całego niedzielnego meczu byli zespołem lepszym, ale to Włosi lepiej wykonywali rzuty karne. Żaden z ich strzelających zawodników się nie pomylił, natomiast w ekipie Francuzów zawiódł David Trezeguet. Piłka po jego uderzeniu trafiła w poprzeczkę.

Obaj trenerzy w niedzielę nie eksperymentowali. W finale postawili na tych piłkarzy, którzy zapewnili im możliwość zagrania w Berlinie.

Pojedynek lepiej rozpoczęli podopieczni Raymonda Domenecha, którzy już w siódmej minucie objęli prowadzenie. W polu karnym szarżował Florent Malouda, którego nieprzepisowo zatrzymał Materazzi. Do "jedenastki" podszedł Zidane, uderzył lekko, a piłka po odbiciu się od poprzeczki przekroczyła linię bramkową. Można się zastanawiać czy "Zizou" w tej sytuacji dopisało szczęście albo zrzucić wszystko na geniusz pomocnika reprezentacji Francji.

Wyrównanie padło w 19. minucie. Z rzutu rożnego dośrodkował Andrea Pirlo, a w polu karnym pojedynek z Patrickiem Vieirą wygrał Materazzi, który uderzeniem głową pokonał Fabiena Bartheza.

Obie drużyny w regulaminowym czasie gry miały jeszcze szanse na zmianę rezultatu. W 52. minucie znowu w polu karnym faulowany był Malouda (przewinił Gianluca Zambrotta), ale tym razem Hector Elizondo nie zdecydował się na podyktowanie rzutu karnego. Dziewięć minut później arbiter z Argentyny nie uznał gola zdobytego przez Lukę Toniego uznając, że napastnik Włoch był na pozycji spalonej, choć jeśli tak rzeczywiście było, to decydowały o tym milimetry.

Doszło więc do dogrywki, piątej w historii finałów MŚ, a trzeciej dla Włochów. W doliczonym czasie gry inicjatywa należała do Francuzów, którzy mogli zdobyć bramki po strzałach Francka Ribery'ego i "główce" Zidane'a. W pierwszym wypadku skrzydłowy "trójkolorowych" nieznacznie się pomylił, w drugim świetnie zachował się Gianluigi Buffon.

Potem nastąpił indywidualny dramat Zidane'a i całej reprezentacji Francji...

Zobacz opis meczu Włochy - Francja

Zobacz galerię z meczu Włochy - Francja

Dowiedz się więcej na temat: "Mistrz" | Włochy | Zinedine Zidane | mecz | Włosi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje