Reklama

Reklama

Witold Bańka: Zarządzanie w polskich związkach sportowych to jest nowotwór

- Zarządzanie w polskich związkach sportowych to jest nowotwór, który toczy polski sport – powiedział były minister sportu Witold Bańka w internetowej części Porannej rozmowy w RMF FM. Bańka przyznał, że problemem w środowisku sportowym jest brak odpowiedniej kadry zarządzającej. - Szanując autonomię związków sportowych musimy się godzić na to, że często zarządzają nimi ludzie nieodpowiedzialni i nieetyczni. (…) Część ludzi nie idzie do związku sportowego, żeby rozwijać sport, tylko żeby realizować własny interes – dodał.

Robert Mazurek: Nie można zacząć od czegoś innego, jak od czterech goli Roberta Lewandowskiego.

Reklama

Witold Bańka: - 14 minut. To jest niewiarygodne. Coś niesamowitego. Kosmita!

Czy można by w takim razie jakoś go rozebrać na części pierwsze i wyprodukować więcej takich egzemplarzy?

- Takiego zawodnika o takiej skali talentu, tak niesamowitego, będzie ciężko wychować. Taki piłkarz rodzi się raz na wiele lat. To co wyprawia, to jest coś niesamowitego.

31 bramek, które strzelił w tym sezonie. Jeszcze listopad proszę państwa. Oglądał pan to wczoraj?

- Nie, nie oglądałem.

Trzeba było się nie przyznawać.

- Zawsze mówię prawdę, więc akurat wczoraj nie oglądałem meczu. Trochę - przyznam szczerze - od kilku dni odpoczywam, od telewizji, od sportu.

Jest pan teraz na bezrobociu.

- Tak. Piorę, gotuję, sprzątam.

To się oczywiście za chwilę zmieni i my też o tym porozmawiamy. Najpierw pytanie: dlaczego tak trudno znaleźć pana następcę? A nawet, jak mówi pan premier, następczynię.

- To jest kwestia kilku dni. Pan premier w stacji RMF kilka dni temu powiedział, że to jest kwestia dwóch tygodni, do dwóch tygodni. A że prowadzone są rozmowy z dwiema paniami...

... a pan się interesuje tym, kto pana zastąpi?

- Oczywiście, to naturalne, że jestem zainteresowany. Zależy mi na tym, żeby ministerstwo objęła osoba z doświadczeniem sportowym, z wiedzą. To nie jest tylko taka ciekawość, ale też chęć takiego też wsparcia.

Rozumiem, że pan będzie pomagał nowemu ministrowi?

- Ktokolwiek będzie przyszłym ministrem jestem gotowy do tego, żeby pomóc, żeby wspierać, oczywiście nie stwarzając jakiegoś wrażenia dyskomfortu. Wiadomo, że trzeba przekazać obowiązki, wszystkie informacje, więc naturalnie jestem gotowy. Będę pomagał i wspierał.

Pana kusiła Beta Szydło. Zgodził się pan od razu?

- Tak.

Telefon. Dzień dobry, nazywam się Beata Szydło.

- Tak nie było, ale jak padła ostateczna propozycja tak, czy nie, to ja się po prostu nie zastanawiałem. Wychodziłem z założenia, że pani premier się nie odmawia.

To jest jakieś strategiczne miejsce, to ministerstwo sportu. Można było znaleźć szefa MSZ, można było znaleźć ministra finansów, każdego można było znaleźć, ale ministra od sportu nie ma.

- Myślę, że to jest kwestia kilku dni i wreszcie będziemy mieli szefa resortu.

Ostatnie pytanie w tej sprawie. Teraz będzie osobno Ministerstwo Sportu, a część turystyczna przejdzie pod opiekę minister Emilewicz do Ministerstwa Rozwoju. To może nowy minister sportu powinien mieć obciętą pensję, skoro będzie miał mniej roboty?

- Nie, nie. Myślę, że jednak zakres i obowiązki są tak szerokie, że ja bym pensji absolutnie nie obcinał. Natomiast turystyka faktycznie idzie do rozwoju i myślę, że tam też będzie miała dobre możliwości rozwoju - także te ekonomiczne, finansowe.

Dobry pomysł czy zły? Pan powinien chyba mówić, że to zły pomysł.

- Nie, ja jestem przeciwny takiej polityce resortowości, takiego trzymania wszystkiego - że tak powiem - "pod siebie". Jeśli są gdzieś możliwości właśnie do rozwoju, do tego, aby dana ważna dziedzina polskiej gospodarki mogła się dynamicznie rozwijać - to jestem jak najbardziej za.

Dowiedz się więcej na temat: Witold Bańka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje