Reklama

Reklama

Witold Bańka: Nie obawiamy się wyrzucać oszustów ze sportu

- Mam w sobie na tyle dużo energii, żeby tą misję kontynuować, dokończyć projekty, które w naszym resorcie realizujemy. Jestem gotowy do kontynuowania pracy - powiedział minister sportu i turystyki Witold Bańka.


Reklama

We wtorek szef resortu został w Montrealu nominowany na stanowisko prezesa Światowej Agencji Antydopingowej (WADA). W listopadzie Witold Bańka będzie zatwierdzony na to stanowisko na konferencji antydopingowej w Katowicach, a pracę na nowym stanowisku rozpocznie 1 stycznia 2020 roku.

Bańka: Chciałbym bardzo dobrze zakończyć kadencję

Co to oznacza dla polskiego sportu? Po pierwsze, wielką nobilitację. To jedno z najbardziej prestiżowych stanowisk w światowym sporcie. Po drugie, wielką niewiadomą. Bo przecież równocześnie Witold Bańka pełni stanowisko ministra.

Jak zapowiada, nie zamierza rezygnować do końca tej kadencji rządu, czyli do jesieni. - Chciałbym  bardzo dobrze zakończyć kadencję i przygotować odpowiednio to poletko sportowo-turystyczne dla mojego następcy - mówił Bańka po powrocie z Montrealu.

Nie ukrywa jednak, że przez najbliższe pół roku będzie równocześnie przygotowywał się do nowej funkcji. - Będę w tym czasie ściśle współpracował z Craig’em Reedie’m (ustępującym szefem WADA - red.) - powiedział minister sportu.

Sukces osobisty i sukces Polski

Szef sportowego resortu długo dziękował osobom, które pomogły w tym, żeby  doszło do wyboru Polaka na to prestiżowe stanowisko.

- Chciałbym podziękować mojemu zespołowi, na czele z dyrektorem Rafałem Piechotą, który prowadził tą trudną i wyczerpującą dla nas kampanię. Dziękuję Ministerstwu Spraw Zagranicznych, ambasadorom  w wielu  krajach, urzędnikom i pracownikom, którzy w tej części prac uczestniczyli. Także dyplomacji unijnej i Radzie Europy - wyliczał Bańka.

- To był wielki dzień. Chcę traktować go nie tylko jako sukces osobisty, ale jako sukces Polski. Kampania była trudna i wyczerpująca. Proszę mi wierzyć, do samego końca wynik był nieznany. Trzeba podkreślić, że kampania była trudna, ale oparta o zasady fair play, co w polityce zdarza się wyjątkowo rzadko - dodał.

"Nie boimy się wyrzucać oszustów ze sportu"

Minister zdaje sobie sprawę z ogromu wyzwań i pracy, ale także, że polscy sportowcy i polski system antydopingowy znajdzie się w centrum uwagi. W walce z dopingiem Polska musi być czysta jak łza.

- Mieliśmy słaby system przed 2015 roku. To co zrobiliśmy w Polsce przez ostatnie lata, zyskało akceptację i dlatego jesteśmy w tym miejscu, w którym jesteśmy - powiedział Bańka.

- Walka z dopingiem w Polsce jest dużo skuteczniejsza. Nie obawiamy się, żeby wyrzucać oszustów ze sportu. To zawsze jest trudne dla sportowców, dla nas, dla kibiców, ale z punktu widzenia systemu antydopingowego to jest sukces. Tak podchodzimy do naszych wewnętrznych spraw. To będzie trudniejsze, bo oczy całego świata będą zwrócone na Polskę. Nie boimy się tego, czy sprawy dotyczą przeszłości czy przyszłości - dodał.

Olgierd Kwiatkowski

Dowiedz się więcej na temat: Witold Bańka | doping w sporcie | wada doping

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje