Reklama

Reklama

Wisła walczy, nie odpuszcza

- Rozmawialiśmy z Larisą w poniedziałek, ale stanowisko jej działaczy jest dosyć konserwatywne. Ciągle upierają się, by Maciek Żurawski został u nich do końca sezonu. Nie poddajemy się jednak - powiedział nam dyrektor sportowy Wisły Kraków Jacek Bednarz.

W minioną niedzielę "Żuraw" wpisał się na listę strzelców i jego ekipa pokonała Asteras Tripolis 2:1. Larisa awansowała w ten sposób tuż za plecy wielkiej czwórki ligi greckiej: Olympiakos, Panathinaikos, PAOK i AEK. Działaczom klubu zaczęła chodzić po głowie gra w europejskich pucharach.

Reklama

Wiślaków obchodzi jednak własny interes. A strzelający gola za golem "Żuraw - władca muraw" pomógłby "Białej Gwieździe" w obronie mistrzowskiego tytułu. Z naszych informacji wynika, że krakowianie kuszą Larisę, oferując jej przyjaciela Żurawskiego - Marcina Baszczyńskiego, Marka Zieńczuka lub Maura Cantoro. Oprócz tego Wisła jest w stanie zapłacić Grekom rekompensatę za wcześniejsze puszczenie napastnika.

Przy Reymonta trwają też starania o zgłoszenie do rozgrywek napastnika Beto. Dzisiaj Brazylijczyk wrócił do ojczyzny. Ma załatwić wizę na stały pobyt w Polsce. Sporo czasu zajmie też załatwienie zezwolenia na pracę. - Kiedyś wystarczyła promessa na pozwolenie na pracy, żeby uprawnić zawodnika do gry. Od lata ubiegłego roku konieczne jest jednak do tego ostateczny dokument zezwalający podjęcie pracy. Bez niego nie można wpuścić zawodnika na boisko - tłumaczy dyrektor Bednarz. - Dlatego chcemy, żeby Beto miał te dwa miesiące w miarę normalne, więc wysłaliśmy go teraz po potrzebne dokumenty do Brazylii. Beto ma wrócić w piątek. Mam nadzieję, że obejdzie się bez problemów na w niedzielę pojedzie z nami obóz do Hiszpanii.

Dowiedz się więcej na temat: Jacek Bednarz | Wisła

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama