Reklama

Reklama

Wisła Płock - Vive Targi Kielce 24:28

W polskiej lidze nie ma mocnych na drużynę Bogdana Wenty. Vive Targi Kielce wygrało po raz drugi w tym sezonie z Wisłą Płock, tym razem w jej hali 28:24.

Tak zacięte spotkanie w polskiej ekstraklasie przydarzyło się kielczanom pierwszy raz w tym sezonie. W pierwszej kielecko-płockiej świętej wojnie Vive Targi Kielce rozgromiło Wisłę piętnastoma golami, ale wiślacy grali wtedy bez pięciu podstawowych zawodników.

Na rewanż w płockiej "Blaszak Arenie" do składu wrócili jednak Kuziliew, Kuptel, Seier, Samdahl i Peszkow, ale wypadł Sebastian Rumniak. Nie dość, że Wisła była mocniejsza personalnie, to jeszcze grała u siebie, w specyficznej, ciasnej i małej hali. Spotkanie nie miało znaczenia dla układu czołówki, bo przewaga kielczan w tabeli jest kolosalna (13 pkt), ale mecze tych drużyn nigdy nie są bez stawki.

Reklama

Zmobilizowani gospodarze prowadzili tylko na początku - w 8. minucie 4:2. Następne trzy gole zdobyli goście i objęli prowadzenie, którego nie oddali do końca.

Twarda gra w obronie i bogactwo rozwiązań w ataku nie zostawiało płocczanom złudzeń. Już w pierwszej połowie Vive Targi Kielce mogło prowadzić wyżej, ale kapitalnie w płockiej bramce spisywał się Marcin Wichary broniąc tylko przez pół godziny 9 rzutów kielczan. Klasą dla siebie w całym spotkaniu był jednak duński bramkarz mistrzów Polski Macus Cleverly broniąc aż 22 rzuty przy zaledwie 24 puszczonych bramkach. Skuteczność na poziomie trzydziestu kilku procent w piłce ręcznej za bardzo dobrą, a Duńćzyk miał blisko 45!

Na początku drugiej połowy Kielce prowadziły 15:10, ale w takim meczu to jeszcze nic. Niesiona niesamowitym dopingiem Wisła mozolnie próbowała się zbliżyć do rywala, w czym najbardziej pomagał bramkarz Morten Seier. Przebudził się Norweg Vegard Samdahl i Szwed Joakim Backstrom. Kielecka obrona rozbijała ataki nafciarzy dopóki na boisku przebywał Piotr Grabarczyk, który jednak w 44 minucie za trzecią karę dwuminutową zobaczył czerwoną kartkę. Pięć minut później Wisła traciła już tylko jednego gola - 21:22. Wizja utraty pewnego zwycięstwa zmobilizowała kielczan. Zdobyli w przewadze trzy kolejne bramki i rozstrzygnęli mecz.

W sobotę o 17.30 Vive Targi Kielce grają w Lidze Mistrzów wyjazdowy pojedynek z Bośnią Sarajewo. Wisła mawolny weekend, ale grają pozostałe drużyny polskiej ekstraklasy.

Leszek Salva, Płock

Wisła Płock - Vive Targi Kielce 24:28 (10:14)

Wisła: Morten Seier, Marcin Wichary - Zbigniew Kwiatkowski 1, Joakim Backstrom 3, Arkadiusz Miszka 5, Alexey Peskov, Adam Wiśniewski, Vegard Samdahl 5, Rafał Kuptel, Bartosz Wuszter 1, Michał Zołoteńko 2, Adam Twardo 3, Dimitri Kuzelev 4.

Vive: Marcus Clevery - Piotr Grabarczyk, Kamil Krieger, Paweł Podsiadło 4, Patryk Kuchczyński 6, Mariusz Jurasik, Rastko Stojkovic 3, Rafał Gliński, Daniel Żółtak, Henryk Knudsen 6, Tomasz Rosiński 5, Witalij Nat 4.

Sędziowali: Andrzej Rajkiewicz i Jakub Tarczykowski ze Szczecina. Widzów: ok. 1100 osób.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy