Reklama

Reklama

Wioślarskie MŚ: Finały bez Roberta Sycza

Dwukrotny mistrz olimpijski Robert Sycz (Lotto Bydgostia WSG Bank Pocztowy) wraz z Mariuszem Stańczukiem (AZS AWF Warszawa) nie awansowali do finału mistrzostw świata w Poznaniu.

Dwukrotny mistrz olimpijski Robert Sycz (Lotto Bydgostia WSG Bank Pocztowy) wraz z Mariuszem Stańczukiem (AZS AWF Warszawa) nie awansowali do finału mistrzostw świata w Poznaniu.

Osada dwójki podwójnej wagi lekkiej zajęła dopiero trzecie miejsce w repesażach i popłynie w finale C o 13. miejsce.

Dwójka podwójna wagi lekkiej z Syczem i Tomaszem Kucharskim na początku dekady była jedną z najsilniejszych osad na świecie. Dwa złote medale igrzysk olimpijskich, dwa tytuły mistrzów świata i trzy wicemistrzowskie to najważniejsze sukcesy polskich wioślarzy. Od igrzysk w Atenach współpraca między Syczem a Kucharskim nie układała się najlepiej. Przed rokiem w Poznaniu nie udało im się zakwalifikować do IO w Pekinie i Kucharski zakończył karierę. Sycz natomiast nadal wiosłuje, ale już powodzenia.

Reklama

Polacy już podczas pierwszego startu wypadli słabo, przegrywając w eliminacjach z osadą Indii. W środowym repesażu było nieco lepiej. Trener kadry Jerzy Broniec dokonał zmiany w osadzie, szlakowym został Stańczuk, ale na niewiele się to zdało. Polacy przypłynęli na trzeciej pozycji, tracąc do drugich na mecie Serbów blisko pięć sekund.

"Po słabym biegu należy coś zrobić, dlatego zmieniłem szlakowego. Zdecydowanie lepiej dziś popłynęli, zwłaszcza pierwszy odcinek, a potem walczyli do samego końca" - mówił Broniec.

Szkoleniowiec nie ukrywał, że nie spodziewał się zbyt wiele po starcie jego podopiecznych. Sam zastanawia się nad swoją dalszą pracą w kadrze.

"Jestem trenerem na kontrakcie i powoływany jestem tylko na zgrupowania. Już przed mistrzostwami zastanawiałem się nad rezygnacją, ale nie chciałem odchodzić by nikt mnie nie posądził o dezercję. Przyczyn słabego występu naszej dwójki jest wiele. Być może były i błędy w sztuce trenerskiej. Robert też ma inną technikę wiosłowania niż parę lat temu. Z kolei Tomek Kucharski indywidualnie był lepszym zawodnikiem niż Stańczuk i lepszym partnerem dla Sycza. Trzeba teraz znaleźć dwóch takich zawodników, którzy będą do siebie pasować" - dodał Broniec.

Z nie najlepszymi nastrojami na mecie zameldowały się wioślarki z czwórki podwójnej wagi lekkiej. Monika Myszk (AZS AWFiS Gdańsk), Natalia Maciukiewicz (Lotto Bydgostia WSG Bank Pocztowy), Weronika Deresz (WTW Warszawa) oraz Ilona Mokronowska (Posnania RBW) zajęły dopiero czwarte miejsce, wygrywając tylko z Amerykankami. Do tej konkurencji zgłosiło się tylko pięć osad, dlatego stawką środowego wyścigu było tylko rozstawienie w finale. Polki w ubiegłym roku podczas MŚ w konkurencjach nieolimpijskich zajęły drugie miejsce i były wymieniane jako kandydatki do medalu. Po słabym występie nawet w gronie pięciu osad trudno będzie o miejsce na podium.

O medale powalczy natomiast ósemka w składzie: Wojciech Gutorski, Mikołaj Burda (obaj Lotto Bydgostia WSG Bank Pocztowy Bydgoszcz), Sławomir Kruszkowski, Michał Szpakowski (obaj AZS UMK Energa Toruń), Piotr Hojka (AZS AWF Gorzów Wlkp.), Marcin Brzeziński (WTW Warszawa), Krystian Aranowski, Rafał Hejmej, sternik - Daniel Trojanowski (wszyscy Zawisza Bydgoszcz). Po kiepskim starcie w eliminacjach, w osadzie nastąpiła zmiana na miejscu szlakowego - Hejmeja zastąpił Burda. W efekcie polska osada pewnie wygrała repesaż i w niedzielę popłynie w finale A.

"Zmiana szlakowego to nie jest dla nas jakiś kłopot, na dobrą sprawę wystarczył jeden by się dopasować" - mówił Burda, który po biegu bardzo chwalił sternika osady.

"Wiedzieliśmy, że Amerykanie wystrzelą od początku, my zaczęliśmy spokojnie. Daniel kontrolował bieg i to jego wielka zasługa w tym, że nas tak poprowadził. Mam nadzieję, że w finale będzie jeszcze lepiej i zdobędziemy ten medal" - dodał szlakowy ósemki.

Polacy zmienili również łódkę. W poniedziałek w eliminacjach płynęli na kanadyjskiej, w repesażu wybrali sprzęt niemieckiego producenta. Zdaniem Trojanowskiego, nie to jednak zadecydowało o zwycięstwie. "Obie są wysokiej klasy, to tak jakby porównywać BMW do mercedesa. Tak naprawdę to wszystko tkwi w naszych głowach. Wciąż pływamy nierówno, mieliśmy wczoraj jeden trening słaby, potem bardzo dobry. Mam nadzieję, że ten sukces nas podbuduje" - przyznał sternik osady.

Nie udało się awansować do finału żeńskiej ósemce. Anna Jankowska, Magdalena Korczak (obie Orzeł Wałcz), Marlena Ertman, Kinga Kantorska (obie WTW Włocławek), Zuzanna Trzcińska (Wir Iława), Kornelia Nitzler (AZS AWF Gorzów Wlkp.), Joanna Leszczyńska, Kamila Soćko (obie WTW Warszawa), sternik - Paulina Górska (Lotto Bydgostia WSG Bank Pocztowy Bydgoszcz) zajęły piąte miejsce w repesażu i w sobotę walczyć będą o siódmą lokatę w mistrzostwach.

Bartłomiej Leśniak (AZS AWF Kraków) w jedynce wagi lekkiej wygrał półfinał C i będzie rywalizował o 13. miejsce.

W czwartek pięć polskich osad walczyć będzie o awans do ścisłego finału.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL