Reklama

Reklama

Wielka Wioślarska o Puchar Brdy - po raz pierwszy bez rywalizacji Oxford i Cambridge

Panujący stan epidemii spowodował, że tegoroczna, 29. edycja Wielkiej Wioślarskiej o Puchar Brdy w Bydgoszczy była zdecydowanie skromniejsza. Ograniczono liczbę uczestników, nie odbył się także 14. w historii wyścig osad ósemek z uniwersytetów Oxford i Cambridge.

"Z przyczyn oczywistych musieliśmy podjąć trudną decyzję, reorganizacji Wielkiej Wioślarskiej. Ograniczenia nie ominęły ilości startujących osad, w tym najciekawszej od lat rywalizacji ósemek z uniwersytetów Oxford i Cambridge. Razem z naszym partnerem strategicznym podjęliśmy także niełatwą decyzję dotyczącą rezygnacji z wielu atrakcji, wśród nich tradycyjnego tortu od Totalizatora Sportowego na Rybim Rynku. Wszystko jednak po to, by możliwie najmocniej ograniczyć potencjalne ryzyko związane z zarażeniem koronawirusem" - powiedział komandor regat Michał Żurawski.

Reklama

Mimo ograniczeń, w rywalizacji wzięło udział 30 osad, w tym 26 polskich oraz 4 zagraniczne - po dwie z Litwy i Niemiec. Emocji na rzece Brdzie nie zabrakło.

Juniorzy Lotto Bydgostii na dystansie 8,5 km okazali się szybsi o niespełna pół sekundy od rywala zza miedzy AZS UMK Toruń. Wyścig ósemek kobiet o Puchar Przewodniczącego Sejmiku Województwa Kujawsko-Pomorskiego toczył się na dystansie 2 km. Zwycięstwo odniosła osada Lotto Bydgostii przed AZSem UMK Toruń.

W wyścigu ósemek seniorów o Puchar Prezydenta Miasta Bydgoszczy zwyciężyła osada Lotto Bydgostii przed PTW Płock. Z kolei wśród juniorów w rywalizacji o Puchar Prezesa Totalizatora Sportowego najszybsi okazali się wioślarze BTW Bydgoszcz przed Lotto Bydgostią.

Wyścig główny ósemek seniorów o Puchar Wieczysty Rady Miasta Bydgoszczy i nagrodę Totalizatora Sportowego padł łupem osady reprezentacji Bydgoszczy. Na dystansie 8,5 km gospodarze pokonali wicemistrza Polski AZS UMK Toruń.

Organizatorzy regat zupełnie inaczej zorganizowali także dekoracje zwycięskich osad. Nie było, jak zawsze, tradycyjnego wręczania medali i pucharów.

"Wiele rzeczy musieliśmy zorganizować zupełnie inaczej. Przy dekoracjach zwycięskich osad przyjęliśmy zasadę, która funkcjonuje już od pewnego czasu w światku wioślarskim. Zawodnicy i sternik sami dokonywali tej ważnej czynności. Nie było oficjeli, którzy zazwyczaj wręczają medale, puchary, czy odznaczenia. Wszystko, by ograniczyć kontakty między poszczególnymi grupami" - wyjaśnił Żurawski.

Krzysztof Frydrych

Dowiedz się więcej na temat: wioślarstwo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama