Reklama

Reklama

Wielka fiesta w Hiszpanii

Setki tysięcy Hiszpanów całą noc świętowało na ulicach i placach miast zwycięstwo swojej drużyny w mistrzostwach Europy. Na Placu Kolumba w centrum Madrytu i w okolicy tego placu zebrało się ponad 65 tysięcy osób.

W Barcelonie, Walencji, Murcji, wielu miastach Andaluzji i Kastylii dziesiątki tysięcy fanów wyszło na ulice, aby wyrazić swoją radość. Kibice tańczyli i śpiewali "Campeones, campeones", "Jestem Hiszpanem", wystrzeliwali petardy i powiewali flagami narodowymi. "Dzięki Ci, Boże, że jestem Hiszpanem" - głosiły niektóre transparenty. Setki samochodów, zwłaszcza na południu kraju, włączały klaksony.

Podczas celebrowania zwycięstwa hiszpańskiej drużyny w Madrycie, w nocy z niedzieli na poniedziałek, nie obyło się bez incydentów. Ponad 120 osobom została udzielona pomoc medyczna ze względu na doznane kontuzje lub omdlenia, 26 osób zostało przewiezionych do szpitali, a jedna osoba odniosła ciężkie rany.

Reklama

Tymczasem hiszpańska drużyna świętowała zwycięstwo po meczu na prywatnym, zamkniętym dla mediów, przyjęciu w miasteczku Nuestiff koło Innsbrucku. W poniedziałek wieczorem (ok. godz. 19.30), po odpoczynku, piłkarze przylecą do Madrytu, skąd otwartym autokarem przejadą ulicami miasta na centralny Plac Kolumba, gdzie już zainstalowano ogromną scenę - centralne miejsce uroczystości. Piłkarze wejdą na podium, pozdrowią kibiców i pokażą zdobyte trofeum - ważący ponad 7,5 kg Puchar Europy.

Niektóre ulice Madrytu zostaną zamknięte na czas uroczystości, a setki policjantów będą pilnowali bezpieczeństwa. Organizatorzy - Hiszpańska Federacja Piłkarska i władze Madrytu, zapowiadają "wielką i niezapomnianą fiestę". Przewiduje się, że na ulice Madrytu wyjdzie około 1 miliona osób, aby celebrować "historyczne zwycięstwo".

Radość ze zwycięstwa wyraził obecny na meczu król Hiszpanii, Juan Carlos. "Wiele cierpieliśmy, ale było warto - powiedział. - To najpiękniejsze wydarzenie od wielu lat". Swój pierwszy, i do niedzieli jedyny tytuł europejski, Hiszpania uzyskała 44 lata temu.

Zdaniem premiera Hiszpanii, Jose Luisa Rodrigueza Zapatero, "to zwycięstwo to dopiero początek, a najlepsze dopiero nadejdzie - na Mundialu". "Podemos (możemy)" - premier przytoczył hasło powtarzane w całej Hiszpanii podczas mistrzostw Europy. Fiesta ogarnęła także Wiedeń, gdzie na mecz przybyło około 15 tysięcy kibiców hiszpańskich. Wielu fanów zapłaciło za bilet lotniczy i wejście na mecz równowartość średniej miesięcznej pensji w Hiszpanii - 1200 euro. Pomimo takich kosztów, 28 samolotów czarterowych poleciało z Madrytu i Barcelony do stolicy Austrii.

Zaraz po meczu król Juan Carlos, premier Zapatero i inni członkowie rządu zrobili sobie w szatni "rodzinne zdjęcie" z piłkarzami.

W poniedziałek wszystkie hiszpańskie media wyrażały radość ze zwycięstwa. Czołowe tytuły gazet to: "Campeones", "Królowie Europy", "Najlepsza nagroda dla pięknego futbolu", "Hiszpania podbiła Europę".

Komentatorzy podkreślają, że Hiszpanie otworzyli nowy rozdział w historii mistrzostw, gdyż zwyciężyli zarówno Włochy, zwycięzcę czterech mundiali i raz mistrzostw Europy, jak i Niemcy, zwycięzcę trzech mundiali i trzech mistrzostw Europy. "Tego nie dokonał nikt wcześniej" - podkreślają.

We wtorek hiszpańskich piłkarzy przyjmie premier, Jose Luis Rodriguez Zapatero.

Grażyna Opińska

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL