Reklama

Reklama

"Widzę, jak Barańska cierpi"

Polskie siatkarki mają za sobą serię meczów towarzyskich z mistrzyniami świata Rosją i wicemistrzyniami Europy Serbią. "Potrzebowaliśmy tych gier. Oczywiście przydałyby się kolejne" - powiedział w wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego" trener reprezentacji siatkarek Marco Bonitta.

"Dziewczyny nabrały pewności siebie, stały się pogodne. Są dobrze przygotowane pod względem fizycznym. Jeśli utrzymamy to pozytywne napięcie, w Pekinie będzie w porządku" - dodał selekcjoner biało-czerwonych.

"Zagrywka, obrona i kontratak są na bardzo dobrym poziomie. Musimy jeszcze popracować nad blokiem i przede wszystkim nad przyjęciem. W Pekinie będziemy wyciągać dużo piłek w polu, liczę też na sporo punktów zdobytych serwisem" - podkreślił Bonitta.

Ostatnie mecze w Belgradzie z Rosją (2:3) i Serbią (3:0) pokazały, że Bonitta wybrał już podstawowy skład. Oba mecze Polki rozpoczynały w następującym zestawieniu: Milena Sadurek, Małgorzata Glinka-Mogentale, Maria Liktoras, Katarzyna Skowrońska-Dolata, Agnieszka Bednarek, Anna Podolec i Mariola Zenik (libero).

Reklama

"Jeśli Podolec będzie się dobrze czuła, na pewno wyjdzie w podstawowym składzie w pierwszym meczu na olimpiadzie. Potrzebujemy jej wysokiego bloku w starciu z kubańskimi atakującymi. Z drugiej strony, jestem bardzo zadowolony z Anny Barańskiej. Miała znakomite wejścia z rezerwy. Widzę, że będąc na ławce, cierpi. Na pewno nie jest zadowolona z takiego obrotu sprawy. Ale musi wiedzieć, że najważniejsza jest drużyna" - tłumaczył włoski szkoleniowiec biało-czerwonych.

"Jest co najmniej dziewięć zawodniczek, które mogą przebywać na boisku bez zmiany jakości gry zespołu. Poza pierwszym składem mam na myśli Barańską i Katarzynę Skorupę. Z dobrej strony pokazuje się też Katarzyna Gajgał. Joanna Kaczor, która miała problemy z nadgarstkiem, wraca do formy, również Milena Rosner daje dobre zmiany. Mam drużynę i to mnie cieszy" - stwierdził.

"Na razie naszym celem jest wejście do ćwierćfinału igrzysk. Później zobaczymy. Prawda jest taka, że w Pekinie będzie pięć drużyn teoretycznie silniejszych od nas: Brazylia, Chiny, Włochy, Rosja i Kuba" - zakończył Bonitta.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL