Reklama

Reklama

Ważny apel po wypadku polskiego autokaru w Chorwacji. To może uratować życie

Ryszard Wójcik przez lata związany był ze światem piłki nożnej. Był sędzią międzynarodowym oraz obserwatorem piłkarskim UEFA. Dziś szefuje firmie przewozowej i biurowi podróży. Środowisko to zna bardzo dobrze. Z tego względu zabrał głos w sprawie wypadku autokaru w Chorwacji i zwrócił się z ważnym przesłaniem. Chodzi o wdrożenie zachowania, które może uratować zdrowie, a nawet życie.

Do tragicznego wypadku doszło w sobotę 6 sierpnia na autostradzie A4 na północ od Zagrzebia w Chorwacji. Autokar wiozący do Medjugorie pielgrzymów z Polski zjechał z drogi i wpadł do rowu przy autostradzie, w wyniku czego zginęło 12 osób, a 32 zostały ranne, z których 19 jest w stanie ciężkim. Przyczyny zdarzenia nie są znane. Ma je wyjaśnić śledztwo, które zostało wszczęte przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie. Poza tym kontrolę w firmie, do której należał autokar, zapowiedział Mazowiecki Wojewódzki Inspektor Transportu Drogowego.

Reklama

Głos w sprawie katastrofy zabrał Ryszard Wójcik, niegdysiejszy sędzia UEFA, a obecnie prezes jednej z największych firm przewozowych w Europie. W rozmowie z Onetem zaapelował, by nie obarczać winą kierowcy.

Ważny głos Ryszarda Wójcika na temat wypadku polskiego autokaru w Chorwacji. Apeluje o zapinanie pasów

Wójcik podkreśla, że na pokładzie autokaru przebywało dwóch kierowców, co jest standardowym rozwiązaniem. "Ta załoga pracowała w systemie dwuosobowym, więc miała 21 godzin na prowadzenie pojazdu, oczywiście na zmianę. Zasada pracy kierowców w załodze dwuosobowej jest taka, że wtedy, kiedy jeden prowadzi, drugi odpoczywa. (...) Praca w załodze dwuosobowej daje możliwość pełnego odpoczynku kierowcy, który nie jest za kierownicą i tak było również w tym przypadku. Tutaj trudno mieć jakiekolwiek zastrzeżenia i pretensje do drugiego kierowcy, który w tym czasie odpoczywał" - mówi.

Dodaje, że w obecnych czasach autokary wyposażane są w specjalne systemy bezpieczeństwa i że "wszystko wskazuje na to, że stan techniczny pojazdu był prawidłowy". Nie można natomiast wykluczyć, że doszło np. do jakichś problemów zdrowotnych kierowcy.

Przy okazji apeluje o to, by pasażerowie autokarów zawsze zapinali pasy. Jego zdaniem to mogłoby uchronić część osób przed dramatem. "Niestety, o ile powoli już nauczyliśmy się jeździć w samochodach osobowych z zapiętymi pasami, o tyle pasażerowie autokarowi tym względem są dużo mniej zdyscyplinowani. Przypuszczam, że gdyby więcej osób miało w tym autokarze zapięte pasy, mówilibyśmy o mniejszej liczbie poszkodowanych" - podsumowuje.

Reklama

Reklama

Reklama