Reklama

Reklama

Warta Poznań w olbrzymich tarapatach

Katastrofalnie wygląda sytuacja pierwszoligowej Warty Poznań. Zaległości wobec piłkarzy sięgają nawet pięciu miesięcy, a perspektywy poprawy kondycji klubu są niewielkie. Do tego doszły słabe wyniki w lidze, które zepchnęły zespół prawie do strefy spadkowej.

Warta nigdy nie należała do stabilnych finansowo klubów. W pierwszej lidze pod względem wysokości budżetu zajmuje ostatnie miejsce. Poznański pierwszoligowiec dysponuje kwotą niewiele ponad milion złotych na sezon.

"W drugiej lidze czołowe kluby mają budżety dwa, a nawet trzy razy wyższe od nas" - przyznał trener Warty Marek Czerniawski.

Klub w ostatnich miesiącach ma bardzo poważne kłopoty finansowe. Piłkarze mówią wprost o zaległościach sięgających nawet pięciu miesięcy. "W Warcie jestem od ponad sześciu lat i nigdy nie było tak źle. Sytuacja jest wręcz tragiczna" - stwierdził kapitan drużyny Tomasz Magdziarz.

Reklama

"Widzę, jak to się odbija na chłopakach w szatni. Kiedyś, mimo kłopotów, atmosfera zawsze była fajna. Dziś nikomu nie jest do żartów, nie rozmawiamy na temat meczu, najbliższego rywala, ale każdy myśli jak zdobyć pieniądze na utrzymanie siebie czy rodziny. Trzy czwarte zespołu żyje z piłki, przyszli do Warty, by profesjonalnie wykonywać ten zawód, ale nie mogą tego zrobić. Ci, którzy grają już dłużej i odłożyli pieniądze, jakoś sobie jeszcze radzą. Ale pozostali zawodnicy mają poważne problemy" - dodał Magdziarz.

Zdaniem Czerniawskiego, kłopoty finansowe przekładają się na słabe ostatnio wyniki. Zespół przegrał trzy mecze z rzędu i jest blisko strefy spadkowej. "Gdy nie idzie nam na boisku, część zawodników łatwo się z tym godzi. Natłok myśli w ich głowach w tym momencie podąża w złym kierunku" - uważa szkoleniowiec.

Poznańscy piłkarze swoje niezadowolenie wyrazili podczas ostatniego meczu ligowego w Nowym Sączu. Przed meczem wyszli w koszulkach z napisem "Gramy za darmo" i "Poznań stawia na sport", co było ironią dotyczącą jednego z haseł miasta.

Klub liczy na wsparcie, choć - jak wyjaśniła dyrektor Wydziału Kultury Fizycznej i Turystyki urzędu miasta Ewa Bąk - Warta taką pomoc już otrzymała.

"Klub w związku z trudną sytuacją zwrócił się do nas z prośbą o wsparcie i otrzymał dodatkowe środki. Łącznie w 2010 roku sekcja piłki nożnej Warty dostała z budżetu miasta ponad 260 tysięcy złotych. Do tego drużyna korzysta ze Stadionu Miejskiego na wyjątkowo preferencyjnych warunkach" - tłumaczy Bąk.

Prezes piłkarskiej sekcji Warty Janusz Urbaniak uważa, że szansą na poprawę sytuacji klubu byłoby utworzenie spółki akcyjnej.

"Prowadzimy rozmowy z potencjalnymi inwestorami, ale nie jest łatwo. Dochodzi pewna niejasna sytuacja dotycząca możliwości korzystania ze Stadionu Miejskiego. W przyszłym roku będzie o tym decydował operator i nie wiemy, jak nas potraktuje. A na swój stadion wrócić nie możemy, bo nie otrzymamy licencji. Przykre to, że za dwa lata klub będzie obchodzić stulecie istnienia i może się okazać, że nie będzie już w nim piłki nożnej" - podkreślił Urbaniak

Nie wyklucza on nawet sytuacji, że zespół może zakończyć obecny sezon, grając wyłącznie juniorami.

Obecnie Warcie na pocieszenie pozostaje możliwość występów na obiekcie, o którym pomarzyć mogą nie tylko pierwszoligowe kluby. W środę w zaległym spotkaniu "zieloni" na Stadionie Miejskim, arenie Euro 2012, zmierzą się z Dolcanem Ząbki (początek, godz. 19.00).

Dowiedz się więcej na temat: strefy | klub | Warta Poznań

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje