Reklama

Reklama

Warsaw Sirens. Jedyna taka drużyna w Polsce

Na początku nie miałam pojęcia, o co chodzi w tej dyscyplinie sportowej. Widziałam tam dużo dynamiki i zderzeń, więc chyba dlatego tak bardzo spodobała mi się ta gra. Dziś już nie wyobrażam sobie życia bez niej - mówi Aleksandra "Harpagan” Łukasiewicz, zawodniczka jedynej w Polsce żeńskiej drużyny futbolu amerykańskiego Warsaw Sirens.

Ola swoją przygodę z futbolem amerykańskim zaczęła siedem lat temu, kiedy od koleżanki dowiedziała się o utworzeniu w Warszawie żeńskiej drużyny Syren. - Tak naprawdę od dziecka marzyłam, żeby trenować tę dyscyplinę, bo z telewizji wiedziałam, że ona istnieje. Nie miałam tylko pojęcia, czy gdziekolwiek w Polsce dziewczyny mogą grać w futbol - mówi Ola.

Reklama

Fascynacja futbolem amerykańskim była u "Harpagana" tak duża, że postanowiła wyjechać do Stanów Zjednoczonych, gdzie zaczęła trenować w jednym z profesjonalnych klubów. Poświęcając własne oszczędności na utrzymanie się za Oceanem, Ola przekonała się, jak od zaplecza wyglądają profesjonalne drużyny futbolu amerykańskiego w USA, które jest kolebką tego sportu.

- W Polsce nie mamy z kim grać. U nas nie ma żeńskich drużyn. Dlatego startujemy w lidze czeskiej. To jakieś kuriozum - dodaje Ola. Ale to nie koniec problemów warszawskich Syren. Dziewczyny nie mogą liczyć na finansowe wsparcie Ministerstwa Sportu, bo jak mówi Ola Łukasiewcz - z uwagi na ich twarde stanowisko w sprawie tolerancyjności - są niewygodnym bytem dla spółek skarbu państwa.

Łukasz Piątek

Dowiedz się więcej na temat: warsaw sirens | futbol amerykański

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje