Reklama

Reklama

Walka o pieniądze na sport w Rybniku. Olimpijczycy apelują do władz. Ostre słowa

W Rybniku trwają nerwowe rozmowy, jeżeli chodzi o kształt budżetu na 2021 rok w odniesieniu do sportu. Na początku miasto na sport nie chciało dać ani złotówki. Po głosach oburzenia, apelu ponad 20 rybnickich klubów, a także listach słanych przez rodziców, prawie czterech tysięcy trenujących dzieci, włodarze miasta poszli po rozum do głowy.

Na 2020 rok w rybnickim budżecie, nie licząc żużla, na sport przeznaczono 3,15 mln złotych. Niewiele w prawie miliardowych wydatkach. Te trzymilionowe środki zabezpieczają głównie sport dziecięcy i młodzieżowy. W nowym roku miało nie być nic. Pomogła jednak wspólna akcja klubów z Rybnika oraz głosy oburzonych rodziców dzieci.

Reklama

Kluby, które praktycznie z dnia na dzień dowiedziały się, że pozbawione zostaną dotacji, wspierają też olimpijczycy ze 140-tysięczengo miasta. Chodzi o uczestnika igrzysk olimpijskich w Atlancie w 1996 roku Mirosława Małka, żeglarza specjalizującego się w windsurfingu, a także Mariusza Prudla, specjalisty od siatkówki plażowej, który startował na igrzyskach w Londynie w 2012 i w Rio de Janeiro cztery lata później.

Ten pierwszy jest trenerem radzącego sobie i osiągającego dobre wyniki klubu TS Kuźnia Rybnik. Żeglarstwo nie należy do tanich sportów i nierzadko rodzice płacą składki nawet w wysokości 10 tys. złotych. - Brak tej dotacji zamyka wszystko, a mamy też takie dzieci, które są biedniejsze, są wspomagane przez innych. Tutaj naprawdę na niczym nie da się już zaoszczędzić. Ja swój samochód oddaję, żeby z tymi dzieciakami jeździć. Kiepsko to wygląda... To że prezydent miasta wpadł na pomysł, żeby w ogóle nie dotować sportu, to jest to dla mnie niewyobrażalna i niepojęta sprawa - nie owija w bawełnę Małek.

Więcej aktualności sportowych znajdziesz tutaj! Kliknij!

Były olimpijczyk dodaje: - Swego czasu przez 11 lat w Chorwacji miałem swoją szkołę windsurfingu i przyjechał do mnie mój przyjaciel Jacek Spławiński. To profesor medycyny, znana postać, który przez całe życie zatwierdzał leki. On powiedział taką fajną rzecz, że zna jedną, ale tak naprawdę jedną dobrą tabletkę na przedłużenie życia, a jest nią sport. A zna jeszcze drugą ważniejszą tabletkę na poprawienie jakości życia i jest nią też sport. Tak że kompletnie nie kumam, iż ktoś może myśleć, że w życiu może obejść się bez sportowych zajęć oraz ruchu i tego, że nie będziemy wpajali dzieciom, iż codziennie muszą coś robić - mówi Mirosław Małek.

Rybnickie kluby walczą o to i liczą, że w budżecie miasta Rybnika na nowy rok zostanie utrzymana kwota około 3 mln złotych na sport. Czy tak będzie? Więcej na ten temat będzie wiadomo już w piątek, po posiedzeniu komisji finansów górnośląskiego miasta.

Michał Zichlarz

Dowiedz się więcej na temat: Rybnik

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama