Reklama

Reklama

Walka Kliczko - Adamek mogła się odbyć na Ukrainie

W lipcu i wrześniu czekają nas dwie walki na szczycie wagi ciężkiej, w obu zobaczymy ukraińskich braci - Władimira i Witalija Kliczkę. Gdy jeszcze trwały negocjacje przed tymi pojedynkami, obaj bracia chcieli walczyć przed własną publicznością w swoim ojczystym kraju.

- Zrobiliśmy wszystko aby walka z Davidem odbyła się na Ukrainie. Niestety Brytyjczyk odmówił. Oferowaliśmy mu ogromne pieniądze, ale wydaje mi się, że bał się pojechać na Ukrainę. Ani ja, ani mój brat, nie możemy go do tego zmusić - powiedział na konferencji prasowej mistrz świata organizacji IBO, IBF i WBO, który 2 lipca w Hamburgu zmierzy się w unifikacyjnym pojedynku z mistrzem świata WBA Davidem Haye'em.

- Boks zawodowy jest kombinacją sportu i biznesu, jeśli więc w przyszłości Ukraina chce przyciągnąć do siebie wielkie walki, musimy rozwinąć naszą gospodarkę i zbudować odpowiednie do tego stadiony. Obecnie moja walka z Davidem, byłaby teoretycznie możliwa tylko latem, i tylko w dwóch miejscach, w Doniecku i Kijowie.

Reklama

Podobnie mistrz świata WBC Witalij Kliczko marzył o tym, aby wrześniową walkę z Tomaszem Adamkiem stoczyć na Ukrainie. Trwały negocjacje na ten temat, jednak ostatecznie wybrano polski Wrocław.

- Dużo myślałem o tym, żeby nasza walka odbyła się w ojczyźnie. Jednak to co zaproponowali nam Polacy, było dla mnie bardzo zyskowne. Oczywiście decydując się na Polskę muszę liczyć się z tym, że Tomasz Adamek dostanie ogromne wsparcie kibiców. Jednak gdy wchodzi się do ringu, jest to bez znaczenia - powiedział Witalij Kliczko, którego już 10 września zobaczymy na stadionie miejskim we Wrocławiu w walce z polskim pretendentem.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje