Reklama

Reklama

WADA nie ma dobrych wieści dla rosyjskich sportowców

Niekompletna baza danych przekazana przez Rosję Światowej Agencji Antydopingowej (WADA) będzie miała negatywny wpływ na ocenę i przyszłość wszystkich sportowców tego kraju - uważa jej przedstawiciel Jonathan Taylor, cytowany przez agencję TASS.

Zdaniem przewodniczącego Compliance Review Committee (CRC), czyli komitetu WADA ds. przestrzegania kodeksu antydopingowego, sytuacja związana z przekazaniem niekompletnych i być może dodatkowo spreparowanych wyników badań rzuca cień na wszystkich rosyjskich sportowców.

Reklama

- Także tych, którzy nigdy nie mieli do czynienia z procederem dopingu, jaki miał miejsce w tym kraju - zaznaczył Taylor.

Jak przypomniał działacz WADA, warunkiem koniecznym przywrócenia Rosyjskiej Agencji Antydopingowej (RUSADA) akredytacji, było przekazanie pełnej dokumentacji wyników badań przeprowadzonych przez moskiewskie laboratorium w okresie od 2012 do 2015 roku.

Na 17 listopada zaplanowane jest kolejne spotkanie przedstawicieli WADA i RUSADA, na którym podjęte będą próby wyjaśnienia ujawnionych rozbieżności. Na spotkanie ponownie zaproszeni zostali eksperci, których zadaniem będzie ocena wiarygodności materiałów przekazanych przez Rosję. Decyzja o przyszłości rosyjskiej agencji i sportowców tego kraju zapadnie prawdopodobnie 9 grudnia na posiedzeniu Komitetu Wykonawczego WADA, który zapozna się z wnioskami przedstawionymi przez CRC.

O przekazanie wyników badań antydopingowych prowadzonych w Rosji WADA wystąpiła na początku 2018 roku. Przez kilka miesięcy Rosja zwlekała z wykonaniem decyzji. Dopiero między 17 a 21 grudnia 2018 delegacja WADA została wprawdzie wpuszczona do laboratorium i - jak napisano wówczas w komunikacie - "poczyniono postępy", jednak ostatecznie wyjechała praktycznie z niczym, gdyż strona rosyjska zgłosiła zastrzeżenia dotyczące braku wymaganej miejscowym prawem certyfikacji sprzętu wykorzystywanego przez inspektorów.

W styczniu 2019 przedstawiciele WADA przyjechali do laboratorium po raz drugi i tym razem wszystko przebiegło bez większych problemów, choć jednak z kilkunastodniowym opóźnieniem. Po kilku miesiącach, gdy materiały zostały dokładnie przeanalizowane przez inspektorów WADA okazało się, że zostały one wcześniej odpowiednio "przygotowane".

Z takimi zarzutami nie zgodził się minister sportu Rosji Paweł Kołobkow, który zadeklarował, że w Rosji już uporano się z problemem dopingu, a winni jego stosowania w przeszłości zostali wykluczeni z rodziny olimpijskiej. Kilkakrotnie podkreślał, że aktualnie z analizy dokumentacji jedynie wynika, że zarzuty mogą dotyczyć tylko ich strony technicznej, a nie merytorycznej.

Jeżeli WADA jednak uzna, że Rosjanie złamali międzynarodowego przepisy i procedury antydopingowe, sportowcy tego kraju mogą zostać wykluczeni ze wszystkich światowych imprez, w tym przyszłorocznych igrzysk olimpijskich w Tokio.

Dowiedz się więcej na temat: Światowa Agencja Antydopingowa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje