Reklama

Reklama

W Rybniku walczą o pieniądze na sport. Miasto skąpi

Ile jest pieniędzy na sport w prawie miliardowym budżecie na 2021 roku liczącego 140 tys. mieszkańców Rybnika? Zero złotych... Przedstawiciele rybnickich klubów robią, co mogą, żeby miejscy włodarze się opamiętali. W pomoc klubom włączają się też znani sportowcy, jak choćby dwukrotny olimpijczyk w siatkówce plażowej Mariusz Prudel.

Rybnik, gdzie trenuje kilka tysięcy młodych sportowców, ustami prezydenta miasta Piotra Kuczery i jego zastępcy Piotra Masłowskiego twardo stoi na stanowisku, że w miejskim budżecie na nowy rok pieniędzy na sport nie ma i nie będzie. Oburzyło to przedstawicieli ponad 20 rybnickich klubów. Listy nawołujące do zmiany decyzji ślą rodzice młodych koszykarek czy piłkarek oraz piłkarzy. W mieście, na portalu rybnik.com.pl odbyła się debata na temat cięć w sporcie. Udział w niej wziął m.in. Mariusz Prudel, były świetny reprezentant polski w siatkówce plażowej , olimpijczyk z Londynu i z Rio de Janeiro, brązowy medalista mistrzostw Europy z 2013 roku z Klagenfurtu w parze z Grzegorzem Fijałkiem. 

Reklama

Prudel mówi nam: - Bardzo zaniepokoiła mnie ta sytuacja. Czasy nie są łatwe, widzimy to nawet w swoich domostwach. Rozumiem, że trzeba poczynić jakieś oszczędności, ale to nie powinno tak wyglądać, że oszczędza się tylko kosztem jednej dziedziny czyli sportu w mieście - zaznacza rybniczanin, zawodnik TS Volley Rybnik.

Były reprezentant Polski po rozmowach z przedstawicielami miasta mówi: - Patrzę optymistycznie na rozwój sytuacji. Na początku było "nie, nie", a później pojawiła się refleksja, że gdzieś tam trzeba będzie pomyśleć i znaleźć te pieniądze. Być może ta decyzja, która została podjęta, żeby w budżecie miejskim nie było pieniędzy na sport, została podjęta zbyt pochopnie. Ale jak się ktoś bardziej zastanowi, to zmieni zdanie i w końcu znajdą się jakieś fundusze, bo nie da się tak przecież z roku na rok powiedzieć "stop, zabieramy fundusze". Kluby przecież normalnie grają i funkcjonują, w wielu dyscyplinach trwa sezon. Jak tak z dnia na dzień zostaną bez środków, to w ogóle mogą nie dokończyć rozgrywek. Znalezienie sponsora ot tak w obecnych czasach nie jest takie łatwe. W wielu wypadkach te kluby nie opierają się zresztą tylko na pomocy miasta. Organizują swoje środki, ale same nie będą w stanie zamknąć budżetu, jeżeli zakręci się całkiem kurek z pieniędzmi z miasta. A nie mówimy przecież o jakiś horrendalnych kwotach - przypomina były świetny reprezentant Polski.

W zeszłym roku miasto z prawie miliardowym budżetem na sport przeznaczyło niewiele ponad 3 mln złotych. Teraz ma nie być ani grosza... Przedstawiciele rybnickich klubów są w kontakcie z radnymi i z przedstawicielami komisji sportu w mieście, którzy wykazują zrozumienia dla sprawy. Podczas budżetowego głosowania w połowie grudnia, na razie do czynienia mamy z projektem budżetu na 2021 rok,  wiele może się więc jeszcze zdarzyć.   

Michał Zichlarz

Dowiedz się więcej na temat: Rybnik | Mariusz Prudel

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje