Reklama

Reklama

"W Londynie my będziemy górą"

Cały czas nie mogę uwierzyć w to, co osiągnęliśmy. Wioślarstwo jest sportem, który wymaga wielu wyrzeczeń, ale dla takich chwil, każda wylana na treningu kropla potu jest tego warta - powiedział we wtorek we Wrocławiu srebrny medalista igrzysk olimpijskich w Pekinie, Paweł Rańda.

Polska osada w składzie Łukasz Pawłowski, Bartłomiej Pawełczak, Miłosz Bernatajtys i Paweł Rańda wywalczyła 17 sierpnia srebrny medal w wioślarskiej konkurencji czwórki bez sternika wagi lekkiej.

Reklama

Podczas zorganizowanej w Politechnice Wrocławskiej konferencji prasowej zawodnika przywitali m.in. rektor elekt PWr prof. Tadeusz Więckowski oraz prezes AZS Wrocław, Andrzej Jaroch, odczytano także list z gratulacjami przysłany przez prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza.

Opowiadając o przygotowaniach przed olimpiadą Rańda przyznał, że mało kto wierzył w sukces polskiej osady, "bo patrząc na osiągane przez nas wyniki trudno było wierzyć". "Jednak pięliśmy się do góry i wierzyliśmy w swoje możliwości. Nie przypuszczaliśmy jednak, że uda nam się zbudować tak wysoką formę, i że będzie się +jechać tak luźno+ ten finał" - dodał.

Rańda podkreślił, że Polska osada od pierwszego wyścigu przyjęła jedną taktykę, która nie zmieniła się aż do startu finałowego. "Jedyne co powiedziałem chłopakom przed startem, to że jeśli przeciwnicy nam uciekną i będziemy się bali, że medalu nie będzie, to od 1000 m idziemy va banque. Osady nie uciekły aż tak daleko, a my po kilometrze wiosłowaliśmy i nie czuliśmy zmęczenia" - dodał wioślarz.

Wyraźnie wzruszony sportowiec przyznał, że po zdobyciu medalu, nie zadzwonił do rodziny, ponieważ "było za dużo wzruszeń". "Teraz jak sobie o tym przypominam, to cały czas się wzruszam, bo zdobycie medalu na igrzyskach jest niesamowite" - mówił łamiącym się głosem Rańda.

Wioślarz podkreślił, że zdobycie medalu jest efektem wytrwałości i systematyki w treningach. "Wioślarstwo trzeba pokochać. Czasem przez 5 dni siedzimy na wodzie i ćwiczymy jeden element techniczny. Nam jeszcze trochę tej techniki brakuje dlatego jesteśmy drudzy, ale jeśli ją dopracujemy, to myślę, że za cztery lata w Londynie, to my będziemy górą" - dodał.

Pytany przez dziennikarzy o najbliższe plany Rańda odpowiedział, że zamierza wystartować 23-24 sierpnia w mistrzostwach Polski seniorów w Poznaniu, dlatego najbliższe dni spędzi na treningu.

Dowiedz się więcej na temat: wioślarstwo | Paweł Rańda

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje