Reklama

Reklama

Voigt króluje w Zakopanem

Jens Voigt wygrał 6. etap wyścigu Tour de Pologne z metą w Zakopanem i został nowym liderem. Czwarty był najlepszy z Polaków Marek Rutkiewicz.

Niecałą minutę za Voigtem przyjechał jego rodak Tony Martin z Columbii, a ponad minutę stracili Włoch Franco Pellizotti z Liquigasu Gaspolu i Marek Rutkiewicz. W klasyfikacji generalnej Voigt wyprzedza Duńczyka Larsa Baka z CSC Saxo Bank o 1.22 i Franco Pellizottiego o 1.24. Rutkiewicz jest 13. Polak traci 1.39. W sobotę ostatni etap o długości 153,6 kilometra prowadzący z Rabki Zdroju do Krakowa.

Kolarze w piątek musieli męczyć się przy temperaturze niewiele przekraczającej zero stopni Celsjusza i ciągle padającym deszczu. Trudne warunki nie odstraszyły jednak kibiców, którzy dość licznie przyszli na metę pod Wielką Krokwią w Zakopanem.

Reklama

Czesław Lang nie ma szczęścia w tym roku. Z powodu pogody musi co chwila skracać etapy czy zmieniać trasę. To dla niego tym bardziej przykre, że Tour de Pologne obchodzi potrójny jubileusz. 80 lat temu wystartował pierwszy wyścig Dookoła Polski, to jego 65. edycja, a od 15 lat organizuje go Lang.

W piątek dyrektor wyścigu po raz kolejny przegrał z pogodą. Z powodu złej aury kolarze wystartowali z Piwnicznej, zamiast Krynicy Zdroju, a do Zakopanego jechali tylko 118 kilometrów, zamiast zaplanowanych prawie 202. Po drodze zawodnicy mieli do pokonania jedną lotną premię i trzy górskie (pierwotnie miało być sześć).

Od początku etapu zawodnicy próbowali uciekać. Pierwszy ruszył Niemiec Martin. Potem dołączyli do niego: Hiszpanie Javier Aramendia i Markel Irizar Aranburu z Euskaltela, Francuz Julien Belgy z Bouyges Telecom, Włoch Robert Longo z Lampre oraz dwaj Polacy Adam Wadecki i oczywiście Marcin Sapa.

Ten ostatni zapowiedział już w czwartek, że spróbuje zaatakować na początku etapu, by zdobyć punkty na lotnej premii. Co prawda skrócenie trasy, trochę ją zmieniło (jedyna lotna premia była na 52. kilometrze, zamiast na piątym, jak miała być usytuowana pierwsza w oryginale), ale skok się opłacił. Sapa wygrał premię w Krościenku nad Dunajcem i w klasyfikacji najaktywniejszego ma taką przewagę, że musi tylko dojechać do Krakowa, by cieszyć się ze zdobycia tej koszulki.

Czołowa grupka jednak się rozsypała. Do przodu odskoczyli Martin i Irizar, za nimi przez jakiś czas jechali Sapa, Belgy i Longo, których dogonił, a następnie prześcignął Voigt. Polak, Francuz i Włoch, podobnie jak wcześniej Wadecki i Aramendia zostali wchłonięci przez peleton.

Na podjeździe pod pierwszą premię górską w Łapszance zaatakował Martin, za nim przyjechali Irizar i Voigt, a następnie peleton. Na kolejnych kilometrach Niemiec z CSC Saxo Bank prześcignął Hiszpana, a następnie dogonił i odjechał od swojego rodaka. Z peletonu, zgodnie z zapowiedzią, odskoczył Marek Rutkiewcz. Reprezentant Polski spieszył się na metę, bo na niej czekała jego sympatia Anna Szafraniec. Atak Polaka został jednak "skasowany". Rutkiewicz jednak się nie załamał i ponownie "skoczył". Polak uciekł razem z Pellizottim dojeżdżając do mety kilka sekund przed większą grupą.

Średnia prędkość jedynego górskiego etapu w tegorocznym TdP wyniosła 38 km/h.

Paweł Pieprzyca, Zakopane

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne