Reklama

Reklama

Vancouver: Polskich olimpijczyków ubrała polska firma

W czwartek w warszawskim Centrum Olimpijskim zaprezentowano kolekcję strojów, w które reprezentanci Polski ubierać się będą podczas igrzysk w Vancouver. Ubrania wyprodukowane przez polską firmę 4F spodobały się licznie zgromadzonym gościom, wśród których byli m.in. dawni olimpijczycy i ambasador Kanady Daniel Costello.

- Są funkcjonalne, estetyczne, ciepłe, podkreślające barwy narodowe i podobają się zawodnikom. Najbardziej cieszy mnie fakt, że po raz pierwszy od wielu, wielu lat producentem jest polska firma. Przed Pekinem nam się to nie udało. Propozycje krajowe odbiegały od ofert zagranicznych. Przy Vancouver, z ogromną satysfakcją, wybraliśmy polską firmę. Narodowy komitet i narodowa reprezentacja powinny wspierać krajową produkcję - powiedział prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego, Piotr Nurowski.

Reklama

Jak wyjaśnił, PKOl od dłuższego czasu obserwował działania tego producenta, bowiem od trzech lat ubiera on polskich narciarzy. Dodał, że negocjacje były szybkie.

W kolorystyce strojów dominują barwy narodowe, ale dodany jest do nich kolor grafitowy, który na kurtkach czy bluzach tworzy geometryczne wzory. Jak zapewnili przedstawiciele producenta, ubrania zostały wykonane z użyciem najnowszych technologii. Są elastyczne, lekkie, ale zarazem ciepłe. W skład kompletu wchodzą aż 43 elementy - dwie kurtki, spodnie na śnieg i do codziennego użytku, czapki, rękawice, koszulki, a nawet bielizna.

- Okazuje się, że potrzeba tak dużo elementów. Decydują o tym zawodnicy, trenerzy, fizjologowie, masażyści. Pamiętajmy, że poza galowym, wyjściowym strojem, to są ubrania treningowe, różnego rodzaju termoizolacyjne koszulki, podkoszulki, majteczki i Bóg wie jeszcze co. Te akcesoria to nie jest widzimisię projektanta, ale niezbędne podczas takich dużych zawodów sportowych rzeczy - podkreślił Nurowski.

Opinie dotyczące strojów były niemal jednomyślne - są ładne, dobrze zaprojektowane, a co najważniejsze - polskie. - Myślę, że jest to pierwszy złoty medal dla polskiej ekipy i dla firmy, która projektowała te stroje. Nasi zawodnicy będą pięknie ubrani. Wszystko jest idealne - ciepłe i kolorowe. Tylko złożyć gratulacje. Myślę, że polska ekipa będzie najładniej ubrana ze wszystkich - podkreślił złoty medalista olimpijski z Sapporo Wojciech Fortuna.

- Ubrania są bardzo efektowne. Ekipa będzie wyglądała kolorowo, ładnie - zgodziła się z nim pierwsza polska zimowa medalistka olimpijska (brąz w Squaw Valley w 1960 roku) Helena Pilejczyk.

- Przy projektowaniu bardzo pomogły rozmowy ze sportowcami, oni doskonale wiedzą, czego chcą. Przygotowanie tych strojów trwało kilka miesięcy - od projektu, przez wykonanie prototypów, przemyślenie, przymierzanie, do przeróbek włącznie. Wysłaliśmy do PKOl całą naszą rozmiarówkę, żeby zawodnicy mogli sobie przymierzyć i wybrać rozmiar, np. bobsleiści mieli życzenie, żeby spodnie były szerokie, bowiem mają rozbudowane uda. To też wzięliśmy pod uwagę - wyjaśniła główna projektantka strojów, Ranita Sobańska

W ostatnich tygodniach w mediach było głośno o narzekaniach Justyny Kowalczyk na zbyt "chłodne" kurtki. Firma wzięła sobie do serca oczekiwania najlepszej polskiej biegaczki narciarskiej i specjalnie dla niej przygotowała lepiej ocieplane okrycie.

- Zrobiliśmy specjalnie ocieploną kurtkę dla Justyny Kowalczyk. Użyliśmy najlepszej technicznej ociepliny. Powiedziała nam, że jest jej zimno, więc dociepliliśmy kurtkę w miejscach najbardziej narażonych, np. na rękawach. Zwykle nie ocieplamy bardzo kurtki narciarskiej, bo podczas jazdy jest mniej wygodnie. Dla niej jest ona jednak potrzebna miedzy treningami, między zawodami, żeby się ogrzać. Mam nadzieję, że będzie zadowolona - podkreśliła Sobańska.

Repliki strojów będą dostępne dla kibiców w sklepach firmowych. Wykonane są z tych samych materiałów, ale nie ma nich polskiego godła oraz loga igrzysk olimpijskich.

Prezentacja kostiumów została połączona z obchodami dnia kanadyjskiego w PKOl i otwarciem wystawy fotograficznej "Od Turynu do Vancouver". Jako poczęstunek dla gości przygotowano specjały kanadyjskiej kuchni, a naleśniki z syropem klonowym serwował sam ambasador Costello.

- Igrzyska olimpijskie w Vancouver zapewnią dwie rzeczy - zimną, sportową rywalizację i ciepłą, przyjacielską gościnę. Będę kibicował zarówno polskim sportowcom, jak i drużynie Kanady. Do przodu Polsko, allez Canada, let's go Canada - powiedział ambasador, któremu prezes PKOl wręczył egzemplarz numer jeden specjalnej, okolicznościowej mapy, a także reprezentacyjną kurtką. W rewanżu otrzymał okolicznościowy album.

- Niech go pan tylko nie zabiera do Vancouver. W bagażu potrzebne będzie miejsce na medale - zakończył Costello.

Dowiedz się więcej na temat: zawodnicy | barwy | ambasador | PKOl | ubrania | firma | Vancouver

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje