Reklama

Reklama

Uskrzydlająca droga Andy'ego Granta. Od żołnierza, przez alkohol i hazard, do sportowej motywacji

Historia Andy'ego Granta to droga wiodąca po wyboistych ścieżkach życia. Kiedy jako młody żołnierz został inwalidą podczas walki z Talibami w Afganistanie, wszystko przestało mieć sens. Wkrótce Grant sięgnął po używki. Jego nastawienie zmienił sport. Dzisiaj jako najszybszy biegacz na świecie na 10 km po amputacji jednej nogi motywuje innych do działania.

Takich historii na świecie jest wiele. Nagle wskutek wypadku traci się sprawność, wiarę w marzenia i wreszcie, sens życia. Każdy dzień staje się wyzwaniem niczym wyścig po złoty medal. Wielu poddaje się i zamyka w czterech ścianach. Są też tacy, którzy przetrwawszy najgorszy czas, wstają z kolan i żyją po swojemu na nowych zasadach.

Andy Grand stracił lewą nogę mając zaledwie 22 lata. Jako młody chłopak pojechał do Afganistanu, gdzie podczas działać wojennych i walki z Talibami, doznał poważnego uszczerbku na zdrowiu w wyniku wybuchu. Tylko dzięki szybkiej reakcji kolegów udało się zapanować nad pękniętą tętnicą udową i uratować mu życie. Nie było już jednak takie jak wcześniej.

Reklama

"Trzy miesiące później siedziałem w domu w bokserkach, zastanawiając się nad tym, czy mogę stracić nogę i że jedyne, na co czekam, to dwa lata wizyt w szpitalu i czas rehabilitacji" - powiedział 35-letni już Andy Grant.

Mężczyzna twierdzi, że nie czuł żadnej motywacji do życia. Niepełnosprawność i brak mobilności wprowadzały go w jeszcze większy dołek. Zaczęły się problemy z alkoholem i hazardem.

Iskierka nadziei pojawiła się wtedy, gdy Granta odwiedził Jamie Carragher - piłkarz Liverpoolu, którego był wiernym kibicem. Krótka rozmowa być może nie zmieniła natychmiast całkowicie jego nastawienia, ale pozwoliła wyzwolić przemyślenia, dzięki którym wkrótce odzyskał siłę.

"Wystarczyła wizyta Jamiego, która dała mi tyle nadziei, radości i przekonania, że moje życie może stać się lepsze" - dodał były żołnierz.

Impuls do zmian doprowadził Granta do wielu sukcesów, a sport stał się czynnikiem mobilizującym do walki o siebie samego. W 2014 roku był już podwójnym złotym medalistą międzynarodowych igrzysk Invictus Games, które z myślą o weteranach wojennych stworzył książę Harry. Dwa lata później zaszedł, a właściwie pobiegł jeszcze dalej, zostając rekordzistą świata w biegu na 10 km, biegnąc z protezą nogi. Poprzedni wynik poprawił aż o 36 sekund.

Jego zdaniem, bieganie uratowało mu życie. "Żyłem tym mitem, że wciąż byłem żołnierzem piechoty morskiej, kiedy w rzeczywistości byłem niepełnosprawnym facetem w dość złym miejscu" -  oświadczył sportowiec.

Dzisiaj jako człowiek, który nauczył się żyć na nowo, Grant może również liczyć na wsparcie swojego idola z Liverpoolu. Razem z Carragherem zostali przyjaciółmi, będąc dla siebie sparingpartnerami na siłowni.

Biegacz ma na swoim koncie ukończony maraton i głowę pełną pomysłów na kolejne wyzwania. Jako człowiek z bogatą historią stara się motywować innych do działania. Mówca motywacyjny, sportowiec, człowiek pełen pasji to dzisiaj nowe oblicze weterana wojennego.

35-latek uważa też, że sport może mieć zbawienny wpływ na ludzi również podczas aktualnej sytuacji na świecie. Aktywność i rywalizacja, kiedy epidemia koronawirusa przestanie nad nami dominować, będzie jego zdaniem lekarstwem na kryzys po bolesnych doświadczeniach, które nas spotkały.

AB

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje