Reklama

Reklama

US Open. Emma Raducanu pokonuje w finale Leylah Fernandez 6:4, 6:3

Aż trudno w to uwierzyć. 18-letnia Emma Raducanu, 150. w rankingu WTA, która do US Open dostała się z kwalifikacji, wygrała turniej. W finale dwóch nastolatek Brytyjka pokonała o kilka miesięcy starszą Kanadyjkę Leylah Fernandez 6:4, 6:3. Mecz był bardzo zacięty. Trwał godzinę i 51 minut.

To jedna z tych sportowych historii, którą będzie się wspominać latami. Emma Raducanu grająca dopiero po raz drugi w turnieju wielkoszlemowym odnosi w nim zwycięstwo.

Brytyjka przebrnęła kwalifikacje, rozegrała łącznie 10 spotkań, w turnieju głównym nie przegrała seta. Ze 150. pozycji, którą zajmowała przed rozpoczęciem gry na kortach Flushing Meadow, awansuje w poniedziałek na 23. miejsce. Zarobiła przez dwa i pół tygodnia 2,5 miliona dolarów. Do tej pory podczas całej swojej krótkiej zawodowej kariery podjęła z kortu 330 tys. dol.

Wielkie brawa dla pokonanej. Fernandez w drodze do finału pokonała obrończynię tytułu Naomi Osakę, inną zwyciężczynię z Nowego Jorku Angelique Kerber, rozstawioną z numerem 2 Arynę Sabalenkę. W finale była jednak gorsza od niżej notowanej rywalki. W poniedzialek awansuje z 73. miejsca na 27. w rankingu WTA.

Reklama

Cztery piłki setowe Raducanu


Mecz był godny finału. Obie zawodniczki zagrały na swoim najwyższym poziomie. Udowodniły, że zasłużenie wystąpiły w decydującym o wielkoszlemowym trofeum spotkaniu. Zaprezentowały dobry tenis, świetne przygotowanie fizyczne, wielką determinację, walczyły do końca.

W pierwszym secie po blisko pół godzinie gry było 2:2. Raducanu prowadziła 2:0, ale Fernandez po zaciekłej walce odrobiła stratę. Drugi gem trwał ponad 10 minut. Brytyjka prowadziła 40:0 przy serwisie rywalki. Wykorzystała ostatecznie dopiero szósty break point. W trzecim gemie finalistki pograły osiem minut. Fernandez przełamała serwis przeciwniczki.

Do stanu 5:4 mecz toczył się bez większego napięcia. Obie tenisistki wygrywały swoje serwisy. Wtedy do głosu doszła bardziej ofensywnie grająca Raducanu. Wykorzystała czwartą piłkę setową i po nieco ponad godzinie gry dzielił ją set od końcowego triumfu.

Raducanu bierze przerwę medyczną. Fernandez ma żal

W drugim secie początek należał do Fernandez. Objęła prowadzenie 2:1 z przełamaniem. Raducanu natychmiast doprowadziła do wyrównania. Potem z każdym punktem, z każdym gemem zyskiwała przewagę. Ponownie przełamała serwis rywalki, wykorzystywała coraz częściej pojawiające się błędy Kanadyjki. Znalazła się w komfortowej sytuacji. Prowadziła 5:2.

Od tego momentu Fernandez zaczęła grać na luzie. Wygrała swój gem serwisowy, choć musiała bronić dwóch piłek meczowych. W dziewiątym gemie miała break pointa. Prowadziła 40:30. Raducanu przy wymianie otarła nogę. Na jej piszczelu pojawiła się krew. Wykorzystała to, by wziąć przerwę medyczną. Kanadyjka mocno się tym zdenerwowała. Została wybita z rytmu. Dyskutowała o tym zdarzeniu z sędzią jeszcze w trakcie meczu i po. Miała pretensje.

Po przerwie Raducanu - z opatrunkiem na nodze - obroniła break pointa. Znów grała dobrze. Mecz i turniej pań zakończyła efektownym asem serwisowym. Wygrała US Open. Mimo zgrzytu na końcu spotkania była w finale lepsza.

Olgierd Kwiatkowski

Finał turnieju singla kobiet US Open

Emma Raducanu (Wielka Brytania) - Leylah Fernandez (Kanada) 6:4, 6:3.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama