Reklama

Reklama

Urszula Radwańska: Brakuje mi tenisa

Tuż po zakończeniu wielkoszlemowego turnieju na kortach ziemnych im. Rolanda Garrosa (z pulą nagród 16,807 mln euro) powinno się wyjaśnić, kiedy Urszula Radwańska będzie mogła wznowić treningi, które umożliwią jej powrót do tenisa po półrocznej przerwie.

"Nie jestem zadowolona, że siedzę w Paryżu tylko na trybunach. Bardzo brakuje mi tenisa. Zwłaszcza kiedy widzę, jak zawodniczki grają lub rozgrzewają się w szatni, choćby Agnieszka. A ja nic, tylko czekam" - powiedziała Urszula Radwańska.

Reklama

Krakowianka towarzyszyła w Roland Garros siostrze Agnieszce, choć wciąż nie może trenować w wyniku kontuzji kręgosłupa.

"W Paryżu czasem oglądam ciekawsze mecze w players lounge (strefa dla zawodniczek), bo trudno się w tłumie gdziekolwiek dostać. No i pojawiam się na trybunach na meczach innych Polaków" - powiedziała Urszula.

"Tu prawie nikt nie mówi po angielsku, co jest trochę denerwujące. Byłam w ubiegłym tygodniu w szpitalu, żeby zrobić zdjęcia kręgosłupa i lekarze też rozmawiali tylko po francusku albo na migi. To był dla mnie szok. Z tego powodu nie przepadam za Francją" - dodała.

W styczniu lekarze w Melbourne, podczas wielkoszlemowego Australian Open, stwierdzili u niej pęknięcie kręgu w odcinku lędźwiowym kręgosłupa. Od tego czasu zawodniczka pauzuje, a jej ojciec i trener Robert Radwański liczy, że w ciągu najbliższego miesiąca wznowi treningi.

"Wysłaliśmy wyniki prześwietlenia do USA, ale nadal niczego nie jestem pewna. Teraz był tam długi weekend i dlatego czekamy wciąż na odpowiedź od chirurga, który mnie operował. Jestem dopiero siódmą osobą na świecie, która poddała się temu zabiegowi (lekarze zalepili pęknięcie, żeby przyspieszyć proces leczenia - PAP). Dlatego lekarze we Francji, patrząc na zdjęcia, nie wiedzieli za bardzo, o co chodzi. W Europie takiej metody leczenia jeszcze nie ma" - powiedziała Radwańska.

"Operację przeszłam w jednej z najlepszych klinik w USA, gdzie leczą się największe gwiazdy, piosenkarze, aktorzy itd. Lekarz dostał ode mnie rakietę z dedykacją. Ucieszył się, powiedział, ze sam gra w tenisa. Poza tym próbował mnie umówić na randkę z synem, ale ostatecznie do niej nie doszło" - dodała.

Do kliniki w Los Angeles skierował rodzinę Radwańskich ich dobry znajomy z Indian Wells. Tuż przed Urszulą podobną operację kręgosłupa, ale w szerszym zakresie, przeszedł amerykański tenisista Taylor Dent.

"Minęły dwa miesiące od zabiegu, ale czasem troszkę jeszcze boli. Szczególnie wtedy, gdy wykonam gwałtowny ruch albo mocno się schylę. Teraz jest już jednak o wiele lepiej. Najgorsze były pierwsze tygodnie, gdy jeszcze leżałam w klinice. Kiedy wstawałam do toalety, zajmowało mi to kwadrans, musiałam iść bardzo wolnym krokiem" - powiedziała tenisistka.

Krakowianka przymusową przerwę w grze wykorzystała do nadrobienia zaległości towarzyskich oraz na uczelni.

"Można powiedzieć, że mam wakacje. Przez wiele lat trenowałam trzy razy dziennie, a od pół roku praktycznie ani razu. Teraz miałam dużo czasu na odtworzenie znajomości, pójście do kina, ale także na wizyty na uczelni. Na razie nie chodziłam jednak na zajęcia. Ustaliłyśmy z Agnieszką, że to robimy razem. Zbierałam i kserowałam materiały. Uczymy się z nich i wspólnie pójdziemy zaliczać. Najbliższa sesja egzaminacyjna już po Wimbledonie" - powiedziała młodsza z sióstr Radwańskich.

Kiedy okazało się, że uraz kręgosłupa jest poważny, krakowianka poprosiła przedstawicieli WTA Tour o +zamrożenie+ miejsca w rankingu (78. pozycja). Choć teraz znajduje się poza pierwszą setką, po powrocie będzie mogła wystąpić w ośmiu turniejach na podstawie wyższej lokaty.

"Już nie mogę się tego doczekać i ciekawa jestem, w jakiej będę formie. Od tygodnia mogę trenować na stacjonarnym rowerze, a po takiej jeździe czuję przyspieszony oddech i bolą mnie trochę kolana. Muszę uważać, żeby w ten sposób nie nabawić się innych kontuzji, więc wszystko musi przychodzić powoli" - powiedziała Radwańska.

"Z tych ośmiu turniejów w ramach +zamrożenia+ mogę m.in. zagrać raz w Wielkim Szlemie, czyli pewnie US Open, a także w dwóch turniejach obowiązkowych dla czołowych zawodniczek. Sądzę, że wybiorę osiem pierwszych startów. Zobaczymy, jak to będzie. W pewnym sensie czuję się, jakbym od nowa zaczynała karierę. Nigdy wcześniej nie miałam półrocznej przerwy" - dodała.

W Paryżu rozmawiał Tomasz Dobiecki

Dowiedz się więcej na temat: radwanska | lekarze | urszula radwańska | Urszula | Radwańska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje