Reklama

Reklama

Urszula podziwia siostrę-gwiazdę

- Wiadomo, że ją podziwiam, bo jest gwiazdą i dziesiątą rakietą świata. Ja chcę być taka jak ona - powiedziała o Agnieszce Radwańskiej jej siostra Urszula.

Zobacz reportaż: Agnieszka Radwańska bez tajemnic

Reklama

- Z Agnieszką najbardziej lubimy zakupy. Poza tym lubimy słuchać dobrej muzyki albo wyskoczyć na imprezę, gdzieś potańczyć... - zdradziła młodsza z rodzinnego duetu.

Zapraszamy na spotkanie z "Teamem Radwańskich", które odbędzie się w czwartek 27 listopada w krakowskim klubie Rotunda, ul. Oleandry 1. Początek o 17.30.

Lubisz jak Iśka przyjeżdża po ciebie do szkoły takim "wypasionym merolem"?

- Tak, bardzo lubię. Faktycznie ma tego "merola" bardzo dobrego, a ja przynajmniej nie muszę jeździć tramwajami i taksówkami.

Chodzisz do tego samego liceum, które rok temu skończyła twoja siostra.

- Tak, dokładnie.

Odczuwasz popularność siostry? Ze strony nauczycieli jest jakaś taryfa ulgowa?

- Wszyscy nauczyciele nas znają, śledzą wyniki w gazetach, wiedzą, że ciężko trenujemy, więc idą nam czasami na rękę. W szkole mam indywidualny tryb zajęć. Nie siedzę normalnie w klasie, ale sam na sam, na korytarzu, i bardzo mi to pomaga.

Samotne siedzenie na korytarzu?

- Można się lepiej skupić. Poza tym jestem trochę "w tyle" z materiałem i kiedy wchodzę do klasy, to nie wiem, o czym się mówi. Dla mnie lepiej jest, kiedy idę własnym tokiem nauczania.

Jesteś prawie dwa lata młodsza od swojej słynnej siostry. Żyjesz nieco w cieniu sławy Agnieszki.

- Kiedy widzę, że Agnieszka wygrywa i ma kolejne sukcesy, to jest to dla mnie duża motywacja. Ja także chcę być taka jak ona, a może i lepsza. Ja się cieszę z jej sukcesów i razem się wspieramy. Jak na razie ona jest lepsza, bo jest starsza. Ale w przyszłości... kto wie?!

Masz okazję trenować codziennie z dziesiątą rakietą świata. Jest to dla ciebie plus?

- Tak, oczywiście. Dużo lepiej się trenuje z osobą, która gra lepiej. Cieszę się, że mam Agnieszkę w domu, bo w każdej chwili możemy razem potrenować. Takie sparingi są korzystne dla nas obu.

Wygrałaś już kiedyś z Agnieszką?

- Na treningu nigdy nie gramy pełnego meczu, czasem seta, albo kilka gemów. Na treningu jest jednak zupełnie inaczej niż podczas meczu. Grałyśmy razem kilka lat temu, nawet nie pamiętam wyniku. Ale na treningu jeszcze nie udało mi się jej pokonać.

Tata trener to przeszkoda czy pomoc?

- Myślę, że pomoc. Wiadomo, że lepiej się rozumiemy, jesteśmy razem w domu i możemy trenować kiedy tylko chcemy.

Co u Agnieszki najbardziej podziwiasz?

Ciężko mi powiedzieć, bo jest to przecież moja siostra. Wiadomo, że ją podziwiam, bo jest gwiazdą i dziesiątą rakietą świata. Ja chcę być taka jak ona.

Na korcie, podczas walki, chwilami przypominasz siostrę. Pokazałaś to na turnieju Salwator Cup, kiedy po trzech godzinach gry, udało ci się wygrać ciężki mecz.

- U każdego zawodnika potrzebna jest waleczność. Nie można się poddawać, bo z każdego wyniku można przecież wyjść obronną ręką. Z tym trzeba się urodzić.

Cieszysz się, że powoli wychodzisz z juniorskiego tenisa i wkraczasz w ten dorosły?

- Tak, przestałam grać w turniejach juniorskich i obecnie w rankingu WTA jestem na 130. miejscu. Moim planem jest wejście do pierwszej setki.

Z czym kojarzysz rodzinę?

- Przede wszystkim z domem i Krakowem. Rodzice zawsze są z nami, jesteśmy razem.

Co lubisz robić poza kortem?

- Na wyjazdy zawsze biorę ze sobą książki, ale nie zawsze w nie zaglądam, bo albo nie ma czasu, albo ochoty. Z Agnieszką najbardziej lubimy zakupy. Poza tym lubimy słuchać dobrej muzyki albo wyskoczyć na imprezę, gdzieś potańczyć...

Twoje największe marzenie?

- Bycie numerem jeden w tenisie.

Rozmawiał Zygmunt Moszkowicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje