Reklama

Reklama

Urbańczyk trenuje pod okiem... chłopaka

Aleksandra Urbańczyk (Trójka Łódź) świetnie przygotowała się do mistrzostw Polski na krótkim basenie w Gorzowie Wielkopolskim - poprawiła rekordy kraju na 100 m zmiennym i 50 m grzbietowym.

Ostatnie trzy miesiące przygotowywała się pod okiem nowego trenera Bartosza Olejarczyka - prywatnie jej chłopaka.

Urbańczyk znalazła się w trudnej sytuacji, po tym jak z pracy w Trójce Łódź zrezygnował Marek Młynarczyk. Klub opuścili Mateusz Matczak (obecnie MKP Szczecin) oraz Marcin Babuchowski (trenuje w Hiszpanii z Bartoszem Kizierowskim). Mistrzyni Europy z 2004 roku zdecydowała się pozostać w drużynie, ale musiała znaleźć nowego szkoleniowca.

"Zmiana trenera nie zależała ode mnie - musiałam w pośpiechu szukać wyjścia z sytuacji. Stwierdziłam, że mało komu można ufać, a Bartek jest osobą najbliższą" - wyjaśniła Urbańczyk.

Reklama

Parą są od maja, ale jak podkreśla Urbańczyk, znają się ponad siedem lat i przez długi czas jedynie się przyjaźnili.

"Prywatnie jesteśmy w związku, ale na treningu jest trenerem i przez to bardziej mnie ciśnie. Czy zdarza się, że ochrzani? Oj tak, oj tak. Na treningu bywa ostry, czasem są krzyki, fochy. Ale jak by mi pobłażał, to nic by z tego nie było. Wszystko opiera się na wspólnym zaufaniu" - zapewniła Urbańczyk.

"Trening przed mistrzostwami Polski był całkowicie indywidualny, ukierunkowany na mnie, a do tego zupełnie inny od poprzedniego. Pływałam bardzo dużo zadań sprinterskich, na maksymalnych prędkościach, troszkę poprawiłam moc. Przez trzy miesiące nie można było zbudować czegoś nadzwyczajnego, ale z miesiąca na miesiąc powinno być lepiej" - dodała zawodniczka.

Urbańczyk to krajowa specjalistka od startów na krótkim basenie - ma na koncie złoty medal ME z Wiednia (2004 rok) na 100 m zmiennym, a także trzy srebrne (2004 - 200 m zmiennym, 2005 - 200 m zmiennym, 2007 - 100 m zmiennym) oraz jeden brązowy (2005 - 200 m zmiennym).

"Godzę się z tym, że niektórzy ludzie rodzą się do jednego basenu i ja nie uważam, że krótka pływalnia jest gorsza. Tak samo rozgrywane są mistrzostwa Europy czy świata. Na 25-metrowym obiekcie premiuje się zawodników dynamicznych, którzy mają wszystkie elementy techniczne dobrze dopracowane - start, nawroty" - wyjaśniła 22-letnia pływaczka.

Podczas grudniowych mistrzostw Europy startować będzie na 100 m zmiennym oraz najprawdopodobniej na 50 m grzbietowym. Ze względu na zmianę treningu zrezygnowała z występu na 200 m zmiennym, a także 50 m motylkowym.

"Mam nadzieję, że szczytowa forma będzie w Stambule, choć musiałam się dobrze przygotować na MP - minimum było bardzo wysokie. Wszystko poszło jednak tak, jak sobie zaplanowałam" - powiedziała Urbańczyk.

Zawodniczka wierzy, że wynik 59,29 na koronnym dystansie 100 m zmiennym będzie w stanie jeszcze poprawić. Jednocześnie podkreśla, że nawet czas w granicach 59,00 może nie dać upragnionego medalu.

"Na pewno będę chciała popłynąć szybciej, ale o ile - nie wiem. Na mistrzostwach będę startować w stroju Areny, w którym jeszcze nie miałam okazji pływać. Nie wiem jak się będę w nim czuła, ponieważ nie zawsze takie zmiany dobrze znoszę. Jestem za tym, by wrócić do starych kostiumów" - podkreśliła pływaczka Trójki Łódź.

W Gorzowie dobrą formę potwierdziła nie tylko rekordem na 100 m zmiennym, ale i w rywalizacji na 50 m grzbietowym. Uzyskany w eliminacjach wynik 26,94, to nie tylko nowy rekord Polski, ale i piąty czas w bieżącym roku w Europie.

"Nie popłynęłam 16 metrów pod wodą - na tysiąc procent. Jeśli czeka mnie dyskwalifikacja, to wiem o tym, jak tylko wychodzę z wody. To się widzi" - odpierała zarzuty o przekroczenie dozwolonej liczby metrów przepłyniętych pod wodą podczas tego startu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje