Reklama

Reklama

Unia wygrywa z Sanokiem po dogrywce. Złoty gol Jakubika

Horror z happy endem zafundowali swoim kibicom zawodnicy Aksam Unii Oświęcim. Podopieczni Alesza Flaszara pokonali po dogrywce Ciarko KH Sanok 4-3, a bramkę na wagę dwóch punktów zdobył Mariusz Jakubik.

Miłe złego początki

Przed spotkaniem obie drużyny deklarowały grę o zwycięstwo. Zatem od początku meczu kibice obejrzeli sporo niedokładnych podań, niepotrzebnych strat, a także ostrej gry. Jako pierwsi klarowną sytuację wypracowali sobie sanoczanie. Po podaniu zza bramki Ćwikły kapitalnej okazji nie wykorzystał Vozdecky. Krążek po strzale 31-letniego Czecha został sparowany przez Zbigniewa Szydłowskiego.

W 6. minucie więcej szczęścia mieli gospodarze, a wynik spotkania otworzył Tomasz Połącarz. Oświęcimski defensor kropnął w krążek z całej siły i zaskoczył kompletnie zdezorientowanego Wojciecha Rockiego. - Tomek uderzył najlepiej jak mógł. Przez całe spotkanie spokojnie grał w defensywie i myślę, że zasłużył na wyróżnienie - chwalił swojego podopiecznego Alesz Flaszar, trener Aksam Unii.

Reklama

Cztery minuty później podwyższyć mógł Maciej Szewczyk. 20-letni skrzydłowy minął rywali jak slalomowe tyczki, ale w ostatnim momencie jego strzał został zablokowany przez wracającego obrońcę. W 15. minucie kolejnej świetnej sytuacji nie wykorzystali podopieczni Alesza Flaszara. Jakubik uderzył w krótki róg, ale z jego strzałem poradził sobie bramkarz gości.

W drugiej odsłonie obraz gry nie zmienił się. Od początku z impetem zaatakowali "Unici". W 24. minucie zakotłowało się pod bramką Rockiego, jednak sanocki golkiper wyczuł intencje Szewczyka, Bibrzyckiego i Adamusa. Trzy minuty później szczęścia zabrakło Peterowi Tabaczkowi, bo uderzony przez niego krążek zatrzymał się na górnej części słupka.

Zwrot akcji

"Niewykorzystane sytuacje często się mszczą". O mądrości tego sportowego porzekadła gospodarze przekonali się w 28. i w 29. minucie. Sanoczanie przycisnęli, a na efekty nie trzeba było długo czekać. Dwie kontry wyprowadzone przez gości okazały się wręcz zabójcze. Najpierw Szydłowski skapitulował po strzale Vozdecky'ego, a 37 sekund później po uderzeniu Ćwikły, bramkarz Unii znów musiał przełknąć gorzką pigułkę.

Oświęcimianie stanęli pod pręgierzem, zaczęli grać otwarty hokej i wszystkie siły rzucili do ataku. Jednak w kluczowych momentach brakowało im zimnej krwi albo skutecznie interweniował Rocki. Sanocki golkiper w drugiej odsłonie był zaporą nie do przejścia. Momentami bronił niepewnie, ale jego interwencje przy strzałach Połącarza i Bibrzyckiego były z najwyższej półki.

W 36. minucie Maciej Szewczyk dostrzegł wychodzącego na czystą pozycję Wojciecha Wojtarowicza, ale najskuteczniejszy zawodnik Aksam Unii nie wykorzystał tej sytuacji, strzelając w środek bramki.

Ucieczka spod brzytwy

Po tym, jak na początku ostatniej tercji trzecią bramkę dla sanoczan zdobył Przemysław Leśnicki, wydawało się, że jest już po meczu. Tymczasem "Unici" odczuli przypływ sił witalnych, ruszyli do heroicznych ataków i w końcu... przełamali impas. W 47. minucie, gdy na ławce kar odpoczywał Rąpała, zdobyli kontaktowego gola. Wojciech Wojtarowicz silnym i precyzyjnym strzałem pod poprzeczkę zmusił Rockiego do kapitualcji. Uskrzydleni "Unici" poszli za ciosem i 10 minut później doprowadzili do wyrównania. Marek Modrzejewki huknął jak z armaty, a krążek zatrzepotał w siatce. W tej sytuacji o losach spotkania miała zadecydować dogrywka.

W dodatkowym czasie gry przeważali oświęcimianie i to oni zgarnęli dwa punkty. Kluczową o losach spotkania akcję przeprowadził Mariusz Jakubik, który na raty pokonał Rockiego. Popularny "Mario" w ten oto sposób trafił dla Unii po raz pierwszy w tym sezonie.

Po meczu powiedzieli:

Alesz Flaszar, trener Aksam Unii: - Jestem zadowolony z gry mojego zespołu, ale tylko przez 10 minut. Do stanu 1-0 wszystko było dobrze. Później drużyna zwolniła i nagle straciliśmy bramki. Na początku trzeciej tercji rywale strzelili nam trzeciego gola i wydawało się, że jest już po meczu. Jednak my walczyliśmy do końca i udało się nam doprowadzić do wyrównania. Teoretycznie z przegranego meczu wychodzimy ze zwycięstwem. Jednak największym problemem dla nas jest w tej chwili zdobywanie bramek. Przychodzi nam to bardzo ciężko, ale może w kolejnych meczach uda się temu zaradzić.

Miroslav Doleżalik, trener Ciarko KH Sanok: - Kiedy prowadzi się 3-1, to trzeba taki wynik doholować do końca. Mecz był wyrównany. W trzeciej odsłonie wyszliśmy na prowadzenie, ale straciliśmy niepotrzebne bramki. Graliśmy bez kilku podstawowych zawodników. Kostecki choruje na grypę, Maciejko odczuwa ból w kolanie, a Strzyżowski ma założoną blokadę kręgosłupa. Dobrze spisali się za to zawodnicy, którzy niedawno wzmocnili nasze szeregi. Fajnie do drużyny wprowadził się Leśnicki, bardzo dobrze zaprezentował się Owczarek, który udowodnił, że warto z nim przedłużyć kontrakt. Na swoim poziomie zagrał też Rafał Cychowski.

Aksam Unia Oświęcim - Ciarko KH Sanok 4-3 (1:0, 0:2, 2:1, d.1:0)

1-0 Połącarz (5:04, czterech na czterech)

1-1 Vozdecky - Czacho (27:45)

1-2 Ćwikła - Czacho (28:22)

1-3 Leśnicki - Mermer, Cychowski (40:28)

2-3 Wojtarowicz - Javin (46:51, w przewadze)

3-3 Modrzejewski - Javin, Jakubik (56:26, w przewadze)

4-3 Jakubik (61:36)

Aksam Unia: Szydłowski - Gallo (2), Kowalówka; Klisiak, Jakubik (2), Wojtarowicz - Javin, Cinalski (2); Modrzejewski, Stachura, Tabaczek - T. Połącarz (2), Obstarczyk; Bibrzycki, Adamus (2), Szewczyk.

Trener: Alesz Flaszar

Ciarko KH Sanok: Rocki - Cychowski, Rąpała (4); Milan, Mermer, P. Połącarz - Bigos, Kaljuste (2), Czacho (2), Ćwikła (2), Vozdecky (2) - R. Solon, Owczarek (2), Biały, Leśnicki, Poziomkowski.

Trener: Miroslav Doleżalik

Sędziowali: Dzięciołowski - Kasprzyk, Kubiszewski

Kary: 10 - 14

Widzów: 600

Radosław Kozłowski, Oświęcim

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje