Reklama

Reklama

Udine nie idzie na Lecha!

Zmiana taktyki na grę dwójką napastników, zabezpieczenie własnej bramki, w której zabraknie Samira Handanovicia - tak na rewanż z Lechem szykuje się Udinese.

Co ciekawe, mecz w Udine mało kogo obchodzi. Do wtorku sprzedało się tylko pięć tysięcy biletów. Włosi zazdroszczą kibiców "Kolejorzowi". Dwa tysiące wejściówek dla fanów z Poznania rozeszło się w błyskawicznym tempie. Może dojść do powtórki z Rotterdamu, gdzie na starciu Lecha z Feyenoordem głośniejsi byli kibice z Polski.

"La Gazetta dello Sport" cytuje szkoleniowca Lecha Franciszka Smudę: - Jedziemy do Udine po zwycięstwo.

Tymczasem Pasquale Marino szykuje ostrożną taktykę - uważna obrona i błyskawiczne kontry. Z ustawienia 4-3-3 które Udinese stosuje w lidze, zastosuje 4-4-2 z Di Natale i Floro Floresem na szpicy. Błyskawiczne kontry mają porazić Polaków. Tyle że Franz Smuda nie jest w ciemię bity. Wie, że jego zespół nie może się odsłonić. Wynik 0:0 po meczu daje awans Włochom, ale w jego trakcie nie zapewnia im komfortu psychicznego.

Reklama

"Puchar UEFA na uzdrowienie Udinese" - donosi "La Gazetta dello Sport".

Nie mniejszym kłopotem niż kontuzja Sławomira Peszki, jest dla ekipy z Udine uraz bramkarza Handanovicia, który ma problemy z kolanem od meczu w Poznaniu. Zastąpi go Emmanuele Belardi.

Michał Białoński, Udine

Reklama

Reklama

Reklama