Reklama

Reklama

Udany weekend Małysza

- Dla mnie to był na pewno bardzo udany weekend - powiedział Adam Małysz po sobotnio-niedzielnych konkursach o Puchar Świata w skokach w Harrachowie i trudno się z nim nie zgodzić.

- Dla mnie to był na pewno bardzo udany weekend - powiedział Adam Małysz po sobotnio-niedzielnych konkursach o Puchar Świata w skokach w Harrachowie i trudno się z nim nie zgodzić.

Zawodnik z Wisły wygrał bowiem w sobotę po raz pierwszy w PŚ w tym sezonie i 25. w swojej karierze, a w niedzielę dwa równe skoki dały mu przyzwoitą 11. pozycję.

Czeska miejscowość jest szczęśliwa dla dwukrotnego medalisty olimpijskiego. W sobotę Małysz zwyciężył w Harrachowie po raz trzeci w swojej karierze. Na poprzedniczce obecnej - przebudowanej - skoczni triumfował także dwukrotnie w 2001 roku.

- To jest najwspanialsza chwila w życiu człowieka, gdy tak jakby znów się odradzał. Skakałem na równo poziomie, ale nikt nie przypuszczał, że tutaj wygram dlatego to jest najsłodsze zwycięstwo - powiedział Małysz po sobotnim konkursie, w którym zachwycił wszystkich próbą w pierwszej serii, lądując na 143 metrze.

Reklama

Drugi skok był trochę słabszy (136 metrów), ale i tak pozwolił Adamowi wygrać i zakończyć okres 21 miesięcy startów bez zwycięstwa w PŚ. Poprzednio Polak stanął bowiem na najwyższym stopniu podium 15 marca 2003, kiedy to był najlepszy w pucharowych zawodach w Lahti.

W niedzielę był już troszkę gorzej. Małysz uzyskał dwa razy 133 metry, ostatecznie plasując się na 11. pozycji. - Adam w pierwszej serii oddał spóźniony skok, natomiast w drugiej za bardzo agresywnie wyszedł do przodu - wyjaśnił dyrektor sportowy Polskiego Związku Narciarskiego, Apoloniusz Tajner.

Brak ustabilizowania dyspozycji na najwyższym poziomie potwierdza sam zawodnik. - Nie jestem jeszcze w takiej topowej formie, by od razu wyniki były super. Po prostu muszę dalej trenować, muszę eliminować błędy i... będzie dobrze.

W weekend w Harrachowie Małysz przerwał jednak długą serię startów w Pucharze Świata bez wygranej, a co ważniejsze udało mu się pokonać fantastycznego w tym sezonie Janne Ahonena i awansował w klasyfikacji generalnej z 12. na 8. lokatę

- Myślę, że w pewnym momencie jest coś takiego, że gdy się zwycięża i znów się jest w czołówce przychodzi taka dodatkowa chęć walczenia i rywalizowania z tymi najlepszymi - stwierdził Małysz. - Tutaj wygrałem i na pewno jestem w lepszej wyjściowej pozycji przed kolejnymi konkursami. Będę na pewno atakował

Miejmy nadzieję, że te słowa naszego najlepszego skoczka sprawdzą się już w najbliższy weekend. 18 i 19 grudnia zawody Pucharu Świata odbędą się w szwajcarskim Engelbergu, gdzie Polak wygrał 16 grudnia 2001 roku.

Reklama

Reklama

Reklama