Reklama

Reklama

Udany finisz Lakers

Litry potu zostawili na parkiecie hali ARCO Arena koszykarze Los Angeles Lakers, by w trudzie i znoju uporać się z Sacramento Kings 112:110, w walce o prymat w Pacific Division."Jeziorowcy" wygrali derby Kalifornii dopiero po dodatkowym czasie gry.

- Potrzebowaliśmy jednej, tylko jednej zbiórki w końcówce regularnego czasu gry, i nie zrobiliśmy tego - wściekał się szkolenioweic "Królów" Rick Adelman bolejąc nad niewykorzystaną szansą ogrania mistrzów NBA. A istotnie coach z Sacramneto miał powody do irytacji.

Gdy fenomenalnie grający Peja Stojakovic (29 punktów i 17 zbiórek) na 18 sekund przed końcową syreną trafił za dwa na tablicy świetlnej pojawił się wynik 102:99 dla gospoadarzy i by wyrównać "Jeziorowcy" musieli odpowiedzieć rzutem "za trzy". Chwilę później zza łuku 7,24 metra próbował trafić Shaw, chybił jednak. Ku radości Phila Jacksona kluczową zbiórkę zanotował Robert Horry odegrał do rogu do Bryanta, a ten z zimną krwią zdobył trzy punkty, gdy zegarowi boiskowemu pozostało do odliczenie tylko 2,3 sekundy. W dogrywce o dwa oczka lepsi okazali się gracze z południa Kalifornii i triumfowali w końcu 112:110. Prócz Bryanta (31 punktów, 10 zbiórek), doskonałe zawody zanotował O`Neal (33 "oczka", 16 zbiórek), który zapomniał już chyba o bolesnym urazie kciuka utrudniającym mu grę w ostanich trzech spotkaniach.

Reklama

O tym, że w Sacramento Lakers nie byli na wycieczce krajoznawczej niech świadczy fakt, że Phil Jackson maksymalnie eksplatował swą parę asów. Bryant i O`Neal spoczęli na ławce rezerwowych tylko po 4 minut grając przeszło 49. W zespole Sacramneto znakomitą partie zagrał Doug Christie, zdobywca 32 punktów (w tym 4/7 za trzy).

Jeszcze raz potwierdziło się stara prawda, że koszykówka to sport zespołowy. Nie pomogło bowiem szaleństwo i 37 punktów Vince`a Cartera ekipie Toronto Raptors w starciu z Portland Trail Blazers. "Air Kanada" przy nikłym wsparciu swych parterów musiał uznać wyższość "Pionierów" 86:80. Carter trafił z pola gry 14 na 27 rzutów, reszta popisała się katastrofalną indolencją (tylko 17/62!), a rekord nieudolności pobił weteran Antonio Davis - który spudłował wszystkie 11 rzutów!!! W drużynie z Oregonu dowodził Rasheed Wallace (25 punktów i 8 zbiórek) wspomożony przez Steve`a Smitha (15 "oczek") i Stoudamire (14). Drugie zawody po powrocie do drużyny zagrał Sabonis - 8 punktów w 18 minut.

Zobacz wyniki meczów z 16 listopada

Dowiedz się więcej na temat: uda | lakers

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje