Reklama

Reklama

Twardziel Rosiński z pięcioma szwami

Tomasz Rosiński podczas wtorkowego meczu w mistrzostwach Europy piłkarzy ręcznych z Czechami miał założonych na głowie pięć szwów. Nawet sam poszkodowany nie wie jak do tego doszło. Zdania w ekipie są podzielone czy został uderzony przez rywala ręką, czy kolanem. To dla niego zupełnie nowe doświadczenie - uważa trener Bogdan Wenta.

- Gdy tylko wszedłem na boisko dostałem w głowę od przeciwnika. Tak niefortunnie, że zalałem się krwią - powiedział zawodnik Vive Targi Kielce, który 24 lutego będzie obchodził 26. urodziny. - Ale to nic groźnego. Doktor w czasie meczu założył mi pięć, czy sześć szwów. To nie jest groźna kontuzja. Na boisku starałem się o niej zapomnieć. W czasie gry praktycznie nie miałem żadnych problemów.

Szkoleniowiec polskiej reprezentacji Bogdan Wenta, który debiutującego na tak wysokiej rangi imprezie Rosińskiego ma także pod swoją opieką w klubie, uważa że to doświadczenie przyda się jego podopiecznemu w przyszłości.

Reklama

- Tomek Rosiński przeżył we wtorek nowe doświadczenie. Idziesz sobie, a tu nagle bum i łeb rozcięty. I nawet nie wiesz skąd - opowiadał Wenta o zdarzeniu z wygranego spotkania z Czechami, które zapewniło Polakom awans do półfinału ME. - On mówi "nic mi nie jest, nic mi nie jest". To są nowe doświadczenia dla tego chłopaka. Nie widziałem, żeby w lidze tak go ktoś potraktował.

Trener też nie wie jak to się stało, że zawodnik zaczął krwawić. Z pomocą może przyjść analiza zapisu wideo.

- Zobaczymy na wideo, jak to się stało - dodał. - On sam nawet nie wie. W ferworze walki nawet tego nie poczuł.

CZYTAJ TAKŻE

ORŁY WENTY POKONAŁY CZECHÓW I SĄ W PÓŁFINALE - CZYTAJ RELACJĘ Z MECZU

Francja nie dała szans Słowenii

Tabela nie kłamie! Polska liderem! Zobacz kto z kim i kiedy!

Mocny apel Bońka do "Orłów Wenty"

Polacy zagrali najlepszy mecz mistrzostw

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL