Reklama

Reklama

"Turniej 4 Skoczni imprezą drugiej kategorii"

Zdaniem prezesa Polskiego Związku Narciarskiego Pawła Włodarczyka, zbliżający się Turniej Czterech Skoczni należy do imprez drugiej kategorii w hierarchii planów na ten sezon. Sternik polskiego narciarstwa na pierwszym miejscu stawia mistrzostwa świata.

O Adamie Małyszu, kłopotach z Mateuszem Rutkowskim oraz sposobie wyłonienia kadry na TCS z Pawłem Włodarczykiem rozmawiał Paweł Sikora.

Jak w hierarchii planów na ten sezon plasuje się Turniej Czterech Skoczni?

Jako impreza drugiej kategorii, ponieważ dla nas pierwszą kategorią są mistrzostwa świata. Jednak to wcale nie oznacza, że mamy tam słabo wypaść. Turniej Czterech Skoczni powinien pokazać, zdecydowaną zwyżkę formy naszych zawodników tak, aby za miesiąc z optymalną formą mogli startować na mistrzostwach świata. Tylko wtedy będziemy mieli nadzieję na dobry wyniki.

Reklama

Początek sezonu dla Polaków powiedzmy szczerze był taki sobie. Jednak chyba taki był plan, że nie nastawiamy się na początek sezonu, tylko Turniej Czterech Skoczni i mistrzostwa świata. Czy Puchar Świata też należał do tych najważniejszych celów?

Na pewno Puchar Świata nie był w tych celach najważniejszych. Trzeba jednak odróżnić tu dwie rzeczy, albo dwie grupy zawodników. Jedna to oczywiście Adam Małysz, który w naturalny sposób skacze w Pucharze Świata i jego wyniki nas nie zaskakują. Być może dobrze, że teraz słabiej skacze, miejmy nadzieję, że na mistrzostwach świata jego forma będzie najlepsza. Natomiast trochę niepokoi nas pozostała grupa zawodników, która przecież miała bardzo dobre warunki do przygotowania się do tego sezonu Pucharu Świata. Mimo to, ich wejście w sezon było nieudane, choć powoli zawodnicy się rozkręcają. Jednak czy zdążą się rozkręcić, czy zdążą pokazać na co ich stać, to tego jeszcze dziś nie wiemy.

Mateusz Rutkowski był kreowany na następcę Adama Małysza. W czym tkwi problem z tym zawodnikiem? Czy to jest kwestia dyscypliny? Czy po prostu brakuje mu oleju w głowie?

Powiedzmy, że jest to młodzieńcza nieroztropność i niezrozumienie na czym polega sport wyczynowy. To powoduje u Mateusza rozdwojenie jaźni. Z jednej strony chciałby być bardzo dobrym zawodnikiem, a z drugiej młodzieńcze pokusy powodują oderwanie się od sportu i niestety kończy się to tak, jak jest obecnie, czyli jest słaby pod względem sportowym i musi zostać w Polsce i trenować w Zakopanem.

Czy Turniej Czterech Skoczni to najważniejsza impreza sportowa przełomu roku?

Na pewno tak. Turniej gromadzi przed telewizorami miliony sympatyków. Uważamy, że na tego typu imprezach nasi zawodnicy powinni pokazywać swoje możliwości.

Czy Małysz powtórzy sukces i odniesie zwycięstwo w TCS? Czy mamy myśleć o lutym i mistrzostwach świata?

Ja bym chciał, aby Adam obronił dwa złote medale, ale będzie to niewiarygodnie trudna rzecz. Zwłaszcza w tym roku czołówka jest wyjątkowo silna, konkurencja jest dużo większa. Z pierwszej dziesiątki Pucharu Świata, praktycznie każdy z zawodników może stanąć na podium. Adam będąc w tej pierwszej "10" pokazuje, że wciąż jest dobry.

Jak zostanie wyłoniona kadra na Turniej Czterech Skoczni?

Na pewno jedzie Małysz, natomiast jeśli chodzi o Roberta Mateję, dla zasady mówimy "nie", ponieważ w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia odbędą się w Zakopanem zawody, które będą eliminacją do TCS. Dwóch najlepszych zawodników dołączy do Adama Małysza i trójką pojadą na Turniej Czterech Skoczni.

Rozmawiał - Paweł Sikora - RMF FM

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje