Reklama

Reklama

Trzy medale lekkoatletów

Trzy medale 12. mistrzostw świata juniorów zdobyli na stadionie im. Zdzisława Krzyszkowiaka w Bydgoszczy polscy lekkoatleci: złoty - Robert Szpak (Sztorm Kołobrzeg) w rzucie oszczepem- 78,01, a srebrne - Paweł Wojciechowski (SL WKS Zawisza Bydgoszcz) w skoku o tyczce - 5,40 i Sylwester Bednarek (RKS łódź) w skoku wzwyż - 2,24.

Trzy medale 12. mistrzostw świata juniorów  zdobyli na stadionie im. Zdzisława Krzyszkowiaka w Bydgoszczy  polscy lekkoatleci: złoty - Robert Szpak (Sztorm Kołobrzeg) w  rzucie oszczepem- 78,01, a srebrne - Paweł Wojciechowski (SL WKS  Zawisza Bydgoszcz) w skoku o tyczce - 5,40 i Sylwester Bednarek  (RKS łódź) w skoku wzwyż - 2,24.

- Istotne dla mnie jest to, że w najważniejszych zawodach udało mi się pobić rekord życiowy, a cieszy, że to dało mi tytuł mistrza świata juniorów. Przyjechałem z drugim wynikiem na świecie, ale zdawałem sobie sprawę z tego, że to nic nie znaczy. Wszystko rozstrzygał konkurs i bezpośrednia rywalizacja - powiedział podopieczny Mirosława Szybowskiego Robert Szpak.

Wojciechowski z kolei odetchnął. "Przed finałem prawie wszyscy wieszali mi na szyi medal, a ja bałem się, że mogę nie poradzić sobie psychicznie, bo fizycznie jestem wyśmienicie przygotowany. Udowodniłem, przede wszystkim sobie, że mam mocne nerwy. Niemiec Raphael Holzdeppe, który wygrał konkurs, był poza zasięgiem" - mówił 19-letni zawodnik, który swój srebrny krążek zadedykował dziadkowi.

Reklama

Wychowanek Lecha Krakowiaka, Sylwester Bednarek był zadowolony, ale nie do końca. "Pozostał niedosyt. Mierzyłem w złoto. Przy takiej publiczności, na takim stadionie i przy mojej obecnej dyspozycji mogło być lepiej. Wiem, że teraz czeka mnie jeszcze dużo pracy, by to samo powtórzyć w seniorach. Najważniejsze, że mam motywację".

Na podium stawali reprezentanci 40 krajów. Polska zajęła w klasyfikacji medalowej trzynastą lokatę. Na pierwszej pozycji uplasowali się Amerykanie (11 złotych, 4 srebrne, 2 brązowe), na drugiej Niemcy (6-1-3), a na trzeciej Kenijczycy (4-5-2).

Na czwartych, najmniej lubianych przez sportowców miejscach znalazło się trzech reprezentantów kraju. W rzucie młotem nawet rekord Polski juniorów - 75,31 nie dał Pawłowi Fajdkowi (Agros Zamość) możliwości cieszenia się z krążka.

- Troszkę zabrakło szczęścia, ale generalnie jestem zadowolony z występu. Mam motywację do dalszej pracy. Następnym razem będzie lepiej - ocenił podopieczny Jolanty Kumor.

Rekord życiowy Przemysława Krawczaka (AZS AWF Warszawa) w pchnięciu kulą - 19,85 wystarczył również tylko na czwartą lokatę. "Pozostał niedosyt, zabrakło ośmiu centymetrów do medalu, a to naprawdę niewiele. Zwłaszcza, że przez parę chwil już się nim cieszyłem, ale mimo wszystko jest cudownie" - oznajmił PAP 19- letni zawodnik.

Jego los podzielił zawodnik RKS Łódź Adam Kszczot w biegu na 800 m - 1,47,91. Walczył ambitnie, jednak bieg okazał się dla niego zbyt szybki i na końcowych metrach zabrakło mu już sił.

- Pierwszy raz w życiu potrzebowałem tyle czasu, by dojść do siebie. Przez 20 minut nie byłem w ogóle w stanie wstać. Pierwsze okrążenie pokonałem zbyt szybko, ale wiedziałem, że jeśli chcę walczyć o medal muszę być przez cały czas w czołowej trójce. Szkoda... - stwierdził brązowy medalista ubiegłorocznych mistrzostw Europy juniorów.

Ozdobą bydgoskich mistrzostw był rekord świata w rzucie oszczepem (63,01) Ukrainki Wiry Rebryk. - Nie spodziewałam się, że uda mi się rzucić tak daleko, ale przyjechałam tutaj po złoto. Bardzo długo i ciężko na to pracowałam i w końcu musiało się udać - przyznała mistrzyni Europy juniorów z Hengelo i wicemistrzyni świata juniorów sprzed dwóch lat z Pekinu.

Na nowoczesnym stadionie sześciodniową rywalizację 1520 lekkoatletów ze 167 krajów obserwowało w sumie ponad 60 tysięcy osób. Polski Związek Lekkiej Atletyki wystawił rekordową liczbę zawodników - 69 (tylu uzyskało minima uprawniające do startu).

Następne mistrzostwa świata juniorów odbędą się za dwa lata w kanadyjskim Moncton.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL