Reklama

Reklama

Trzecia sfera sportu. Oktawia Nowacka: Przepracowane lata nie są zmarnowane (część II)

- Przyznać się przed sobą, że myśli krążące po głowie są kluczem do odkrycia problemu i rozpoczęciem nowej drogi nie jest łatwo. Trudność polega na tym, że często prawdziwe odczucia są wstydliwe lub na tyle złe, że nie sposób wypowiedzieć je przed lustrzanym odbiciem. Czy to właśnie rozmowa z samą sobą zadecydowała o zaprzestaniu profesjonalnego treningu w przypadku Oktawii Nowackiej? - Nie wszystko mamy na zawsze, jeżeli nie będziemy nad tym pracować - powiedziała medalistka olimpijska.

Jeśli spojrzymy na siebie własnymi oczyma, będziemy zupełnie różnym człowiekiem, od tego, którego obraz odbierany jest przez innych ludzi. Jeżeli w dodatku zajrzymy głęboko do swoich myśli, odkryjemy, że do pewnych głosów boimy się przyznać, patrząc prosto w lustro na swoje odbicie. Ta prosta, jak mogłoby się wydawać blokada, hamuje nie tylko rozwój, czy sięganie po marzenia. Sprawia, że gryziemy się ze sobą, pozostając nieszczęśliwymi, bo słowo "muszę", wypiera słowo "mogę".

Reklama

"Rozmowa z samą sobą bardzo dużo daje. Kiedy zaczęłam ze sobą rozmawiać, odkryłam, że my sami bardzo często nie jesteśmy względem siebie szczerzy. Najtrudniejsze jest przyznać się przed sobą, że mamy uczucia, moce i myśli, o których nie chcemy wiedzieć, bo nie wypada ich mieć. Bardzo często ukrywamy takie rzeczy, bo jesteśmy jako dzieci nauczeni, że nie można mieć takich emocji. Nie można komuś zazdrościć, nie można komuś źle życzyć, a wszystkie negatywne odczucia powinniśmy wypychać. Kiedy przyznamy się do takich negatywnych emocji, możemy zadać sobie pytanie, skąd one pochodzą. Do czasu aż nie przyznamy się do nich, nie jesteśmy w stanie niczego zmienić. Jeśli chcemy się zmieniać, rozwijać, musimy przyznać się nawet do tego, co niechciane. Szczerość jest najszybszą drogą" - powiedziała Oktawia Nowacka.

Negowanie złych emocji to duszenie prawdy

Przepracowanie własnych myśli w głowie nigdy nie będzie straconym czasem dla sportowca. Wielu zawodników wewnętrznym głosem źle życzy rywalowi, podcina sobie samemu skrzydła lub ciągle wraca wspomnieniami do negatywnych zdarzeń, błądząc i nie pozwalając sobie otworzyć drogi do sukcesu. Brzydzących myśli dobrze jest się pozbyć, wymawiając je na głos. Obojętnie, czy będzie to głos w głębi siebie, czy zdecydowanie donioślejszy krzyk. Bez tego trudno jest ruszyć w jakąkolwiek drogę, nie mówiąc już o mistrzostwie.

"Przyznałam się do emocji, które wcześniej miałam, a negowałam je, brzydziłam się nimi, bo uważałam, że dobry człowiek nie może ich w sobie mieć. To jeden z pierwszych i ważniejszych kroków. Ćwiczenia i medytacja też są ważne, ale każdy musi dobrać je pod siebie. Według mnie sportowcy medytację wykonują już w czasie treningu, bo sam trening stanowi już jakąś jej formę. To jest czas, kiedy człowiek jest skoncentrowany tylko na ruchu oraz chwili obecnej. Medytacją może być też obcowanie z naturą i to jest coś, co lubię najbardziej. Ja, aby odnaleźć równowagę i spokój, uciekam tam, gdzie mogę się wyciszyć, a potem wracając do miasta, móc to w sobie zachować" - opisała pięcioboistka.

Zdaniem Nowackiej holistycznego podejścia do życia i sportu nie można nauczyć, ale można pokazać kierunek. Tak wiele osób dobrze zna siebie samych, ale w rzeczywistości nie potrafi świadomych myśli i pragnień wdrożyć w życie.

"Rozwój wewnętrzny to nie jest nasza wiedza, ale odczucia. To nie jest to, co myślimy, że pragniemy zrobić, to, czego faktycznie chcemy. Sama mam kilka ulubionych książek, wracam do nich i czytam każdego dnia po linijce, bo ta linijka zawiera w sobie tyle mądrości" - dodała utytułowana sportsmenka.

Dowiedz się więcej na temat: Oktawia Nowacka | igrzyska olimpijskie | mindfulness

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje