Reklama

Reklama

Transmisje z igrzysk będą przerywane reklamami

Po raz pierwszy w historii norweskiej telewizji transmisje z zimowych igrzysk olimpijskich w Soczi i letnich w Rio de Janeiro będą przerywane reklamami, po tym jak telewizja publiczna NRK przegrała walkę o prawa do transmisji z prywatnym kanałem TV2.

NRK utrzymująca się z abonamentu transmitowała każdą olimpiadę od 1960 roku. Ustawowo stacja nie emituje reklam, ponieważ jest telewizją misyjną. - To bardzo dziwna sytuacja. My Norwegowie przyzwyczailiśmy się do oglądania transmisji sportowych bez ich przerywania, ponieważ ciekawi nas wszystko, kulisy i najdrobniejsze wydarzenia. Przebieg zawodów pokazywany w całości jest dla nas naturalny i reklamy będą szokiem - skomentowała trzykrotna złota medalistka olimpijska z Vancouver, biegaczka narciarska Marit Bjoergen.

Reklama

- Oglądalność sportu, a zwłaszcza dyscyplin zimowych jest w Norwegii naprawdę rekordowa. Podczas poprzednich olimpiad dyscypliny, w których starowali nasi rodacy oglądało po 1,5 mln widzów, a w niektórych momentach prawie połowa z 4,7 mln Norwegów tak że wpływy z reklam będą dla TV2 gigantyczne - powiedział dziennikarz sportowy NRK Sjur Moelven.

Podstawą działania NRK jest misja, czyli dostęp każdego obywatela kraju do rzetelnej informacji i dlatego też jako pierwsza stacja w Europie rozpoczęła nadawanie przez satelitę i nadajniki pośredniczące, z powodu 2500-kilometrowej długości kraju i... zakrzywienia ziemi.

Wysokość abonamentu jest taka sama dla mieszkańca centrum Oslo, jak i zamieszkującego wyspę na Morzu Barentsa, bez względu na koszt dotarcia sygnału. Wpływy wynoszą ok. 4 miliardów koron rocznie (2 miliardy złotych), co jest równe całemu budżetowi Norwegii na kulturę.

NRK od początku istnienia nie emituje reklam i dopiero w ostatnich latach Storting (parlament) zgodził się na proste plansze sponsorów przed i po emisji niektórych programów oraz na ograniczoną reklamę na stronach internetowych, lecz tylko tekstowych. Reklamy w telewizji internetowej jak i w telegazecie są zakazane. Dochody ze śladowej emisji reklam wynoszą ok. 50 milionów koron rocznie (25 milionów złotych), czyli zaledwie 1,25 procent budżetu NRK.

Według badań opinii publicznej, większość Norwegów chce zachować abonament, nawet podwyższany co roku, ponieważ programy informacyjne NRK są dla nich najbardziej wiarygodne, a filmy, transmisje sportowe i ważne programy dyskusyjne nie są przerywane reklamami.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje