Reklama

Reklama

Trafiony piłką w twarz bejsbolista musiał poddać się operacji

Miotacz bejsbolowego zespołu Cincinnati Reds Aroldis Chapman został podczas meczu trafiony piłką, lecącą z prędkością ok. 110 mil na godzinę (ok. 185 km/h). Doznał urazu kości czaszki, w efekcie czego musiał przejść operację.

W spotkaniu przeciwko Kansas City Royals, które odbywało się w stanie Arizona, Chapman rzucił piłkę w kierunku zawodnika rywali Salvadora Pereza, a ten odbił ją kijem prosto w twarz miotacza.

Reklama

Miotacz padł na ziemię i zaczął zwijać się z bólu. Natychmiastowej pomocy udzieliły mu sztaby medyczne obu ekip, a później zniesiono go na noszach z boiska i przewieziono do szpitala.

Zawodnik ma złamany nos i pękniętą kość czaszki nad prawym okiem. Lekarze umieścili tam metalową płytkę, aby zapobiec pogłębieniu urazu.

- Chapman miał wiele szczęścia. Jest przytomny, powinien opuścić szpital w ciągu kilku dni, a do treningów będzie mógł wrócić w ciągu 10-14. Pełnię sił odzyska za 4-6 tygodni - poinformował klubowy lekarz Tim Kremchek.

Jak dodał, miotacz ma lekki wstrząs mózgu, ale nie doznał żadnych trwałych urazów.

Pałkarz rywali Perez odwiedził Chapmana w szpitalu. - Czuję się okropnie. Wiem, że takie rzeczy się zdarzają w tej grze, ale gdy to się stało, było mi z tym naprawdę źle - przyznał.

Według świadków zdarzenia, gdy Perez zorientował się, co stało się po pechowym odbiciu piłki, padł na kolana i rozpłakał się.

Dowiedz się więcej na temat: piłka bejsbolowa | baseball | operacja | Aroldis Chapman

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje