Reklama

Reklama

Tour de Pologne - ostatnia szansa dla "górali"

Wiele wskazuje na to, że w piątek poznamy zwycięzcę 67. Tour de Pologne. Szósty etap, z Oświęcimia do Bukowiny Tatrzańskiej, liczy 228, km i zakończy się nieco bardziej wypłaszczonym podjazdem do mety niż w czwartek na Równicy.

Wiele wskazuje na to, że w piątek poznamy zwycięzcę 67. Tour de Pologne. Szósty etap, z Oświęcimia do Bukowiny Tatrzańskiej, liczy 228, km i zakończy się nieco bardziej wypłaszczonym podjazdem do mety niż w czwartek na Równicy.

W klasyfikacji łącznej różnice między kolarzami są niewielkie. Irlandczyk Daniel Martin wyprzedza zaledwie o 14 sekund Słoweńca Gregę Bole i o 21 sekund triumfatora wyścigu sprzed roku, Włocha Alessandro Ballana. Czwarty jest Sylwester Szmyd, który traci do lidera 26 sekund, a siódmy - Marek Rutkiewicz, który ma do odrobienia pół minuty.

Ani Martin, ani Szmyd nie mieli wątpliwości, że wyścig nie rozstrzygnął się na Równicy, i że zadecyduje dyspozycja w Bukowinie Tatrzańskiej. W opinii Polaka piątkowy etap jest teoretycznie łatwiejszy niż poprzedni, ale za to znacznie dłuższy i z jeszcze wyższymi górami. Na trasie znajdzie się "dach wyścigu", jak jest określany najwyższy punkt na całej trasie. Będzie to Terma - Bukowina Tatrzańska, na wysokości 971 m. Wyznaczono na niej dwie z sześciu górskich premii.

Reklama

Między startem honorowym a ostrym kolarze zatrzymają się przy bramie obozu koncentracyjnego Auschwitz, aby złożyć hołd pomordowanym przez nazistów.

W piątek, po raz pierwszy w Tour de Pologne wystartują amatorzy. Pojadą kilka godzin przed kolarzami fragmentem trasy etapu, z Nowego Targu do Bukowiny Tatrzańskiej. Start zapowiedzieli m.in. dyrektor wyścigu Czesław Lang, prezes PZKol. Ryszard Szurkowski oraz mistrz świata zawodowców z 1977 roku Francesco Moser, który już w czwartek przyleciał z Włoch.

Zakończenie wyścigu w sobotę niezbyt trudnym etapem z metą w Krakowie.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL