Reklama

Reklama

"To potwór kondycji i siły"

Nikt z zawodowego świata boksu nie ma wątpliwości, że najgorszym i najtrudniejszym rywalem Andrzeja Gołoty jest... Andrzej Gołota. Wielokrotnie podczas walk z udziałem Polaka słyszałem pod jego adresem komplementy od ludzi z branży, którzy obserwowali jego treningi, by później z niedowierzaniem patrzeć, jak Andrzej wykorzystuje tylko cząstkę tego co umie podczas walk.

Ostatnio było z tym lepiej, ale postanowiłem zrobić sondę wśród innych uczestników gali w Chengdu, zadając im dwa pytania - jeśli Gołota wychodzi na ring i w 100 procentach pokazuje talent i przygotowanie z treningów, jak z nim wygrać i na kogo stawiają w potyczce z Ray'em Austinem? Odpowiadał pięciokrotny mistrz świata Marco Antonio Barrera, podobnie jak Andrzej mający już za sobą walki o tytuł mistrza świata w wadze ciężkiej Jameel McCline oraz ostatni rywal Gołoty, Mike Mollo. Dodaję, że wszystkie uwagi natychmiast przekazałem jego trenerowi Samowi Colonnie. Kto wie, może się przydadzą?

Reklama

Marco Antonio Barrera:

- Każdy w zawodowym boksie szanuje Gołotę. Co z tego, że jest trochę szalony? To taki sport. Widziałem dwie walki Polaka - ostatnią z Mike'm Mollo i chyba drugą walkę z Riddickiem Bowe. W tej pierwszej był za bardzo chaotyczny i stracił nerwy oraz nie zdawał sobie sprawy, że gdyby poczekał jeszcze rundę, pewnie sędzia sam by poddał Bowe'a. Nie pamiętam jego błędów z tamtej walki, ale zauważyłem, że walczy w tempie, do którego można się przyzwyczaić. Można wychwycić, kiedy robi sobie przerwy, żeby odpocząć i wtedy można go zaatakować. W walce z Mollo nie miał już takiego lewego prostego i często po jednym czy drugim ciosie ta ręka opadała, dając przeciwnikowi szansę na skuteczny prawy sierpowy. A słyszałem, że taki cios lubi zadawać Austin. Ale wygra Gołota, bo jest po prostu lepszym bokserem.

Jameel McCline:

- Najpierw muszę powiedzieć, że Andrzej to zawsze był mój idol. Nie wiem ile dziesiątek razy oglądałem jego walki z Bowe'm czy Sandersem. Straszny wojownik i dlatego stawiam od razu na niego, przed upływem 12 rund. Ta walka nie będzie na punkty bo Andrzej za mocno bije. Austin przyjmie kilka jego prawych i sam zrezygnuje z walki. Najbardziej musi jednak uważać na dwie rzeczy - opuszcza podczas boksowania prawą rękę i można go trafić lewym sierpem oraz wdaje się w wymianę ciosów. Nie mówię, że go nie ma, ale Andrzej tego nie potrzebuje. Wieść niosła, że jak się walczy z Gołotą, to się na punkty prawie nie da wygrać. Trzeba się zacząć bić, wtedy szanse rosną. Gołota nie powinien się bić z Austinem, bo Roy ma szybkie ręce i bije seriami. Powinien od razu zaatakować, bo jak Austin dostanie mocny cios, to nie będzie mu się chciało bić.

Mike Mollo:

- Oglądałem pięć walk Gołoty za nim wyszedłem przeciwko niemu na ring w Madison Square Garden. Trener powiedział mi, żebym patrzył jak opuszcza lewą rękę po ciosie i kiedy sędzia rozdziela zawodników. Andrzej prawie zawsze w takich sytuacjach się rozluźnia, opuszcza ręce, wolno się cofa i można do niego doskoczyć i zadać jeden cios lub dwa. Raz mi się udało. Problem w walce z Gołotą, to fakt, że on jest jak ściana. Ray jest wysoki, ale nawet nie w części taki masywny. W Gołotę się wali z całej siły, a on nawet się milimetr nie przesunie. To potwór kondycji i siły. Jak ostatnio walczyliśmy, wyprowadził prawie 600 ciosów, po 50 na rundę. W wadze ciężkiej to rzecz bez precedensu - to w średniej bardzo dobra przeciętna. Gołota wygra bo jest silniejszy i jak się nie da chwycić w pierwszych rundach, zmiażdży Austina.

Przemek Garczarczyk z Chengdu

Dowiedz się więcej na temat: potwory | Austin | gołota

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje