Reklama

Reklama

Tłumy wzięły udział w paradzie na cześć triumfatorów Super Bowl

W paradzie zorganizowanej na cześć Seattle Seahawks, zwycięzców Super Bowl, wzięło udział około 700 tys. osób. Historyczny sukces drużyny w finale ligi futbolu amerykańskiego NFL fetowało więcej osób niż na stałe mieszka w tym mieście.

Podczas parady nie zabrakło głośnego dopingu oraz śpiewów. Świętowanie rozpoczęło się przy stalowym słupie Space Needle, który jest głównym symbolem Seattle. Główna część imprezy miała miejsce na CenturyLink Field - stadionie, na którym swoje mecze rozgrywają Seahawks.

Zawodnicy poruszali się zaprojektowanymi dla amerykańskiej armii samochodami terenowymi (popularne w USA "Humvee"). Będąc na scenie machali zaś flagami w klubowych barwach z liczbą "12", jako symbolem wdzięczności wobec fanów, którzy byli ich dodatkowym graczem.

Reklama

Seahawks na brak wiernych fanów z pewnością nie mogą narzekać. Niektórzy z nich, by razem z drużyną fetować niedzielny triumf nad Denver Broncos (43:8), przejechali ponad dwa tysiące kilometrów.

- Mój szef jest fanem Broncos i powiedział, że skopaliśmy im tyłki, więc zasłużyłam na to, by jechać na paradę - powiedziała 20-letnia Ellie Hergert.

Drużyna z Seattle po raz pierwszy w historii wygrała Super Bowl.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL