Reklama

Reklama

Tłumy kibiców koczują w lasach przy Holmenkollen

Tradycją corocznych zawodów narciarskich na Holmenkollen jest koczowanie tysięcy kibiców przy trasach biegowych w lasach. Podczas mistrzostw świata w Oslo - zdaniem organizatorów - przez dwa tygodnie w namiotach będzie mieszkać 15 tysięcy osób.

Pozwolenie na rozbijanie namiotów na Holmenkollen weszło w życie w poniedziałek w południe, czyli dwa dni przed rozpoczęciem mistrzostw. Już kilka godzin później w najatrakcyjniejszych miejscach pojawiły się dziesiątki namiotów w różnych rozmiarach (od turystycznych do dużych indiańskich tepi), a także ogniska. Kibice koczują przy Holmenkollen całymi rodzinami z dziećmi i dla wielu spoza Oslo jest to znaczna oszczędność na cenach biletów, jak i hoteli, których ceny na czas MŚ znacznie wzrosły.

- W ubiegłym roku podczas zawodów Pucharu Świata naliczyliśmy osiem tysięcy osób. Teraz oceniamy, że będzie przynajmniej dwa razy tyle. Ludzie koczują tutaj całymi rodzinami, a po kilka nocy spędzają też całe klasy szkolne z nauczycielami. Kibicowanie przy trasach biegowych jest starą norweską tradycją od początku rozgrywania zawodów na Holmenkollen przed stu laty i stwarza prawdziwa sportową atmosferę - powiedziała Line Eskerud, która jest kierownikiem komunalnego projektu "MŚ w Naturze".

Reklama

Rzeczniczka MŚ Nina Horn Hynne podkreśliła, że na mocy norweskiego prawa tereny Holmenkollen - z wyłączeniem skoczni i stadionu - są terenami otwartymi i każdy ma prawo rozbić namiot w lesie lub przy trasie biegów.

Jak dodał, tym razem wprowadzono okolicznościowy zakaz do 21 lutego, aby przygotować trasy.

"Efekt jest jak co roku wspaniały, ponieważ to publiczność tworzy atmosferę zawodów, zarówno w dzień podczas imprez sportowych, jak w nocy podczas wspólnych zabaw. Dlatego też w niektórych miejscach nawet przygotowaliśmy specjalne tereny z dostępem do elektryczności i węzłów sanitarnych" - powiedziała rzeczniczka.

Problemem dla organizatorów są co roku tysiące ognisk, na których kibice pieką kiełbaski. Norwescy biegacze prosili o wprowadzenie zakazu ich rozpalania, ponieważ dym utrudnia oddychanie cierpiącym na astmę. Wprowadzony zakaz przetrwał tylko kilka dni, gdyż - według norweskiego prawa o terenach otwartych - nie można na nich zabronić rozpalania ognisk.

"Wystąpiliśmy z apelem do kibiców, aby nie rozpalali ognia podczas trwania konkurencji i propozycja ta została przyjęta ze zrozumieniem" - zakończyła Hynnne.

Zbigniew Kuczyński, Oslo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje