Reklama

Reklama

Tkaczyk: Nie jedziemy na wycieczkę

Do Pekinu nie jedziemy na wycieczkę, chcemy przywieźć medal - oświadczył na kilka godzin przed odlotem od Azji kapitan olimpijskiej reprezentacji Polski w piłce ręcznej Grzegorz Tkaczyk.

"Nie wiem czego mogę się spodziewać ponieważ będzie to dla nas debiut w igrzyskach. Jako kapitan mogę zapewnić, że nie jedziemy do Pekinu na wycieczkę - chcemy przywieźć medal. Liczę, że na turniej trafimy z odpowiednią formą; jeśli tak się stanie, to nasza szansa będzie bardzo duża" - powiedział Tkaczyk.

Piłkarze ręczni lecą do Pekinu pierwszym czarterem, ale niemal od razu przeniosą się do Korei Południowej. Tam będą trenować oraz rozegrają dwa spotkania sparingowe. W wiosce olimpijskiej zameldują się 3 sierpnia; przed rozpoczęciem igrzysk czeka ich jeszcze towarzyski mecz z Islandią.

Reklama

Pięć dni później trener Bogdan Wenta ogłosi ostateczny skład reprezentacji, w którym znajdzie się 14 zawodników oraz jeden rezerwowy. Do Korei przez Pekin odleciało 18 piłkarzy. W dniu zapalenia znicza, 8 sierpnia, na konferencji technicznej, wszystkie ekipy uczestniczące w turnieju podadzą nazwiska piętnastu zawodników.

"Gry zespołowe nadają olimpiadzie uroku. Drużyny są reprezentacją całego narodu, a oczy kibiców będą zwrócone na nas oraz siatkarki i siatkarzy. Między naszymi ekipami panują dobre relacje - z dziewczętami byliśmy na wspólnym zgrupowaniu, z kolei z trenerem Raulem Lozano jestem w stałym kontakcie. To cementuje i ułatwia walkę, więc na pewno będziemy się starali dopingować na żywo innych zawodników z Polski" - powiedział Wenta.

W Pekinie rywalami Polaków będą Brazylijczycy, Hiszpanie, Francuzi, Chińczycy i mistrzowie olimpijscy z Aten - Chorwaci.

"Turniej wymaga wielkiej odporności psychicznej. W przeciwieństwie do mistrzostw świata gramy co dwa dni, a to oznacza dodatkowe zadania dla trenerów - trzeba utrzymać odpowiedni poziom koncentracji. Wiem, że wiele zespołów boi się nas, jednak i my mamy swoje obawy. Brakuje nam doświadczenia, ale będziemy uczyć się z dnia na dzień i liczę, że popełnimy jak najmniej błędów" - dodał Wenta.

Zdaniem reprezentantów najgroźniejszymi rywalami będą Chorwaci oraz Francuzi.

"Uważam, że najtrudniejsza przeprawa czeka nas z Chorwatami. Spotkaliśmy się z nimi niedawno na dwóch sparingach, jeden z nich wygraliśmy. To pokazuje, że możemy nawiązać walkę z najlepszymi" - ocenił Tkaczyk.

"Ja typowałbym raczej Francję. Ostatnio nie udaje się nam ich pokonać. Szczególnie martwi nas niewygodna, wysoka obrona, którą stosują. Poza tym nie wytrzymujemy z Francuzami całego meczu - zwykle w okolicach 45-50 minuty opadamy z sił. Liczę jednak, że w Pekinie znajdziemy wreszcie na nich receptę" - mówił Mariusz Jurasik.

W ramach konferencji prasowej przed odlotem umiejętności bramkarskie zaprezentował licznie zgromadzonym dziennikarzom Sławomir Szmal. Niemal wszyscy spróbowali szczęścia, ale tylko dwukrotnie Szmal wyjął po rzucie karnym piłkę z siatki.

"Do każdego rywala podchodzę z ogromnym respektem. Tak też będzie i w Pekinie. Szczególnie obawiam się Chińczyków, o których nie mamy żadnych informacji, a to dla bramkarza bardzo ważne. Staram się jednak nie martwić na zapas. Cieszy, że w drużynie panuje doskonała atmosfera - czujemy się dobrze w swoim towarzystwie" - powiedział Szmal.

Trener Wenta obiecał Niemcom materiały na temat zespołu Korei Południowej. W zamian ma dostać nagranie filmowe sparingu tej drużyny z Chinami. Jak wyjaśnił, obecnie wie jedynie, że gospodarze mają zawodników obdarzonych doskonałymi warunkami fizycznymi - średnia wzrostu jest o kilka centymetrów większa niż wśród jego podopiecznych.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL