Reklama

Reklama

Thriller w Nashville. Red Wings znów w playoffach

Gol Danny'ego Cleary w trzeciej minucie dogrywki zadecydował o zwycięstwie 4-3 Detroit Red Wings nad Predators w Nashville w meczu hokejowej ligi NHL. "Czerwone Skrzydła" po raz 20. z rzędu zapewniły sobie awans do play off rywalizacji o Puchar Stanleya.

Wcześniej dwukrotnie krążek do siatki skierował Justin Abdelkader i raz Jakub Kindl. Dwie asysty zaliczył Brian Rafalski, w tym tą przy ostatniej akcji meczu. W bramce gości bardzo dobrze spisał się Jimmy Howard, który zastopował 31 strzałów, w swoim pierwszym meczu po przerwie spowodowanej kontuzją barku.

Bramki dla gospodarzy zdobyli Ryan Sutter, Sergiej KosticynMartin Erat, a Mike Fisher zaliczył dwie asysty. Red Wings kolejny 11. raz zdobyli 100 punktów w sezonie zasadniczym, poprawiając tym samym własny rekord ligi NHL.

Reklama

W zgoła odmiennych nastrojach opuszczali lodowisko w Newark hokeiści New Jersey Devils, których po raz pierwszy od 1996 roku zabraknie w fazie play off. Ich marzenia definitywnie rozwiali Montreal Canadiens, którzy po dwóch trafieniach Mathieu Darche'a i jednym P.K. Subbana zwyciężyli 3-1.

W ciągu ostatnich 23 sezonów "Diabły" zakończą rywalizację na rozgrywkach zasadniczych dopiero po raz trzeci.

W Ottawie hokeiści Toronto Maple Leafs odnieśli trzecie z rzędu zwycięstwo, przedłużając nadzieje na awans do play off. W sobotę pokonali tamtejszych Senators 4-2 i w Konferencji Wschodniej zajmują dziesiąte miejsce.

"To nie żaden szczęśliwy traf, że akurat teraz wygrywamy. Zwycięstwa zawdzięczamy naszej determinacji i możliwościom. Zawsze wiedzieliśmy, że stać nas na to, ale obecnie w to uwierzyliśmy" - powiedział debiutujący w tym sezonie w NHL bramkarz James Reimer (w marcu uznano go za najlepszego pierwszoroczniaka miesiąca w lidze), który obronił 23 strzały rywali w swoim 20. zwycięskim meczu.

Goście prowadzili w drugiej tercji tego spotkania już 2-0 po uderzeniach Phila Kessela (trzeci sezon z rzędu strzelił co najmniej 30 goli) i Nazema Kadri. Jednak dwa trafienia Jasona Spezzy sprawiły, że w 44. minucie ponownie był remis 2-2. O zwycięstwie "Klonowych Liści" zadecydowały bramki Tylera BozakaNikołaja Kulemina, który ustalił wynik na 1.20 min przed końcem.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL