Reklama

Reklama

Tenis w cieniu najważniejszego święta Turków

W sobotę Turcy obchodzą najważniejsze święto narodowe Cumhuriyet Bayrami, czyli Dzień Republiki. Po południu ruszyły półfinały kończącego sezon turnieju WTA Championships (z pulą nagród 4,9 mln dol.). W Stambule rywalizuje osiem najlepszych tenisistek świata.

29 października 1923 roku doszło do najistotniejszej zmiany w konstytucji, czyli rezygnacji z monarchii na rzecz ustroju demokratycznego. Dzień Republiki nieodłącznie wiąże się z Mustafą Kemalem Ataturkiem, prawdziwym ojcem współczesnej Turcji i jej pierwszym prezydentem.

Jego zdjęcia i podobizny na co dzień wywieszone są na budynkach i ulicach tureckich miast. Podobnie czerwone flagi z białym półksiężycem i gwiazdą. Nie są to jednak dekoracje przygotowane specjalnie na świąteczny dzień, tylko stały element krajobrazu. W sobotę może ich liczba nieznacznie się tylko zwiększyła.

Reklama

Oznaki silnego nacjonalizmu i przywiązania do kraju można spotkać w Stambule już od pierwszego dnia turnieju, a właściwie są tu widoczne cały czas. Wielkie, kilkumetrowej długości flagi powiewają między wysokimi blokami, ale też na wąskich budynkach wzdłuż obleganych linii tramwajowych we wszystkich dzielnicach jednego z największych miast świata.

Chociaż od 87 lat Turcja jest republiką, to jednak można tu wyczuć tęsknotę za czasami potęgi Imperium Osmańskiego, którego ekspansję na katolicką Europę powstrzymał Jan III Sobiecki pod Wiedniem w dniach 11-12 września 1683 roku.

Turcy do dość głośny naród, który mówi niestety bardzo szybko i to w powszechnie niezrozumiałym języku dla przyjezdnych ze Starego Kontynentu.

Nieznajomość języka tureckiego i trudność w nadążeniu za tempem codziennego życia mieszkańców Stambułu powiększa poczucie wyobcowania. Mocno pogłębia ten stan na przykład, gdy w drodze do Sinan Erdem Arena, gdzie rywalizują od wtorku tenisistki, mija się kilkunastopiętrowe bloki.

Na wysokości górnych kondygnacji łączą je metalowe liny, a na nich głośno łopoczą wielkie flagi. Od ścian budynków odbija się dźwięk modłów imama (muzułmańskiego duchownego prowadzącego modlitwy do Allaha), płynący z głośników ustawionych przed pobliskim meczetem.

Dodając do tego marszową melodię graną przez orkiestrę, którą słychać z jednego z mieszkań podświadomie czuje się stan zagrożenia. Od razu przypominają się filmowe inscenizacje przedstawiające marsz lub atak elitarnych oddziałów janczarów.

Tym razem jednak nie przychodzi z odsieczą pułkownik Wołodyjowski ze swymi dzielnymi kamratami, więc trzeba po prostu przebić się przez blokowisko. Gdy się to uda wyłoni się hala Sinana Erdema, z namalowanym na dachu ogromnym logo narodowego przewoźnika lotniczego Turkish Airlines.

Zaskakujące jest tylko to, że nad obiektem nie powiewa ani jedna turecka flaga, a nawet nie powieszono podobizny Ataturka. Chociaż 29 października jest oficjalnie dniem wolnym od pracy, to w Stambule otwarta jest większość sklepów, w których panuje większy ruch, niż w tygodniu. Bardziej, niż zwykle, oblegane są też najbardziej znane zabytki, jak Hagia Sofia czy Błękitny Meczet.

O miejsca w finale mistrzostw WTA Tour walczą w sobotę Czeszka Petra Kvitova z Australijką Samanthą Stosur oraz Białorusinka Wiktoria Azarenka z Rosjanką Wierą Zwonariewą. W turnieju po raz pierwszy jako pełnoprawna uczestniczka - wystąpiła Agnieszka Radwańska. Polka zajęła trzecie miejsce w Grupie Czerwonej i odpadła z dalszej rywalizacji.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje